Blisko i daleko nie tylko palcem po mapie

   14022228_970147246431475_151491744836873362_nOd razu zaznaczam Drodzy Czytelnicy, że dzisiejszy wpis będzie trochę przydługawy. Dlatego też osoby, które nie lubią czytać o podróżach, o interesujących miejscach znajdujących się  w Polsce i Europie, zachęcam do opuszczenia strony, co by nie tracić 15-minut cennego czasu na czytanie pawłowych blubrów (co oczywiście nie oznacza, że swoim wejściem nie podbiliście mi statystyk- z czego bardzo się cieszę :) ). A osoby, które lubią podróżować- nie tylko palcem po mapie- zapraszam do wygodnego fotela. Rozsiądźcie się. Oczywiście wcześniej zaparzcie sobie duży kubek herbaty lub kakao. I przygotujcie się na dłuuuuuuugi trip. A więc zaczynamy.

   Swoją wakacyjną, podróżniczą przygodę zacząłem w tym roku, tak jak to już czynię 8 lat od Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Tak, tak Drodzy Czytelnicy. Wraz z ponad 1000 osób przeszedłem pieszo z Poznania do Częstochowy. Mówię Wam- super przygoda. Codziennie nocleg w innym miejscu. Codziennie inna zupa pomidorowa. Uwierzcie mi- niby taka prosta zupa, ale każda ma inny, wyjątkowy smak. 13668992_941874692592064_408759641243206255_nCodziennie nowi ciekawi ludzie, których spotykamy na szlaku i starzy znajomi, których widzisz tylko przez te 10 dni. Znajomości, które zawiązują się podczas drogi są wspaniałe i na długie lata. A ile można się o sobie dowiedzieć. Można sprawdzić wytrzymałość swojego organizmu, odporność na ból, deszcz i palące słońce. Można ćwiczyć się w altruizmie, sprawdzić zdolność wczesnego wstawania, czy zdolności do zachowywania przez dłuższy czas ciszy. Można sprawdzić swój głos i zdolność do zapamiętywania piosenek. No i oczywiście można wypróbować swoją wiarę, pogłębić ją, umocnić. Tak więc wszystkich zapraszam do podjęcia trudu pielgrzymowania w przyszłym roku. Oczywiście w grupie 5 Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę.

   13872691_951679974944869_7567901346196184513_nA co było po pielgrzymce? Po pełnym przygód 10-dniowym tuptaniu do Częstochowy przyszedł czas na Światowe Dni Młodzieży. Najpierw przeżywane te we własnej parafii- z gośćmi z Etiopii, następnie te diecezjalne- na poznańskiej Cytadeli. Właśnie uczestnictwo w diecezjalnych obchodach przyczyniło się do tego, że pojechałem do Krakowa. Znalazłem się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i przy odpowiednich osobach. I tak dane mi było zobaczyć papieża Franciszka. Dane mi było doświadczyć entuzjazmu wiary. Dane mi było przeżyć wspaniałe chwile, które pozostaną ze mną na długo. Gdybym nie pojechał w lipcu na ŚDM, to całe życie bym sobie wyrzucał, że było to coś na wyciągnięcie ręki, a ja nie skorzystałem. Na szczęście nie będę musiał tego robić.

   Nie zdążyłem zapomnieć o Krakowie a znów w nim byłem. Tym razem wybrałem się do grodu Kraka z rodzinną w celach turystycznych. Wawel, Skałka, Smocza Jama, Stary Rynek, Barbakan, Kościół Mariacki, ul. Grodzka i Bracka, okno papieskie, kościół franciszkanów, Błonia. A poza tym opactwo w Tyńcu. Kraków jest przepięknym miastem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Miesiąc by nie starczył, aby poznać wszystkie13895514_951460244966842_2121516639314823881_n jego zakamarki. Po Krakowie przyszedł czas po raz wtóry na Częstochowę i pierwszy raz w tym roku na Łódź. Kawa na Piotrkowskiej smakuje inaczej. No i ten Miś Uszatek. A tak nawiasem mówiąc. Polska wcale nie jest w ruinie, jak głosiła w kampanii wyborczej pewna partia. Polska jest piękna. Drogi, mosty, wiadukty, obwodnice, autostrady- coś wspaniałego. Moja czerwona Micra- zwana pieszczotliwie ,,Biedronką”- mknęła przez wspaniały kraj. Nie mamy się czego wstydzić. Musimy być dumni z naszej ojczyzny.

   I przyszedł czas na wakacje, na które czekałem cały rok. Przyszedł czas na Chorwację. Po krótkim odpoczynku po krakowskich wojażach, wyruszyłem na Bałkany, przejeżdżając przez urokliwe Czechy, Słowację i Węgry. Chorwacja jest przepiękna. Morze, góry, plaża, palmy, mandarynki, bora bora (ciepły, wiejący zazwyczaj 3 dni wiatr), rakija i inne frykasy. Jak ja to stwierdziłem: dasz mi pracę, wikt i opierunek, to zostaje tutaj na zawsze. I to nie są puste słowa. Jestem zauroczony każdą miejscowością, którą dane mi było odwiedzić. Makarska (nie mylić z masakra), Split, Trogir, Dubrownik, Jelsa, Bol, Mostar, Medjugorie, jeziora Plitwickie i Park 14063993_973385209441012_8758232251623751282_nNarodowy rzeki Krka. Wielość doświadczeń- zarówno wizualnych, zapachowych jak i smakowych sprawia, że trudno to wszystko opisać w kilku słowach. Nie pozostaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem polecić Chorwację każdemu, kto nie wie, gdzie pojechać w przyszłym roku na wakacje. Ja na pewno tam wrócę.

   Może koniec z tymi wyjazdami. Trzeba trochę w domu pomieszkać. Ależ skądże- jedziemy dalej. Tym razem moje kroki skierowały się na wschód Polski, a konkretnie do Białej Podlaskiej, gdzie uczestniczyłem w XXIII Kongresie Ekonomistów Rolnictwa i Agrobiznesu. Miałem okazję poznać ciekawe osoby z całej Polski, posmakować tamtejszych smakołyków, między innymi kartaczy, czy sękacza. Ale najciekawszym w tym wszystkim był wyjazd na Białoruś. Miałem wyjątkową okazję przebywać w tym dość ,,egzotycznym” kraju, rządzonym twardą, dyktatorką ręką. Jakież też było moje zdziwienie, gdy po przekroczeniu granicy zobaczyłem piękne europejskie miasto Brześć, z równo przystrzyżonymi trawnikami, czystymi ulicami. Brześć z supermarketami takimi 14291853_984980228281510_2642344602463850938_njak u nas, z radiem, z którego płyną znane piosenki. To był pierwszy z pozytywnych i zaskakujących akcentów. Kolejnymi była wizyta na fermie strusi, gdzie niewątpliwą niespodzianką była możliwość spróbowania jajecznicy ze strusiego jaja oraz kotleta ze strusia (oba dania bardzo pyszne). Brześć to przede wszystkim twierdza brzeska- piękna, powojenna twierdza, z historią zawartą w każdym zakamarku oraz cerkwie i piękny rynek, na którym podziwiać można latarnie, codziennie zapalane przez latarnika. Coś wspaniałego. Białoruskie piwa, wódki i czekolady też niczego sobie.

    I na tym bym zakończył, bo przecież wypadałoby. Ale niestety, to jeszcze nie koniec. Powiedziecie- skąd ten Krysztofiak ma tyle urlopu? A ja na to- pracuję na uczelni :) . Co ja na to  poradzę, że mój pracodawca jest tak łaskawy i daje mi tyle wolnego. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Dlatego też w te wakacje, odwiedziłem jeszcze trzy polskie miejscowości- Wrocław, Gniezno i Warszawę (dwie ostatnie w połączeniu z Krakowem dają szlak polskich stolic). Wszystkie piękne i ze swoim urokiem. Wrocław- perła Dolnego Śląska. Z krasnalami, rynkiem, kamieniczkami, Ostrowem Tumskim, Panoramą Racławicką, Sky Tower i zoo- urzeka swoim pięknem, harmonią, oraz niemieckim ordnungiem. Gniezno z Katedrą, ryneczkiem, jeziorkiem sprawia, że człowiek 14502684_1003127609800105_9119006666254578588_npowraca do czasów, kiedy Polska się zaczęła. A Warszawa? Ach Warszawa! Zapierająca dech w piersiach europejska stolica z biurowcami, starymi kamieniczkami, Zamkiem Królewskim, Wisłostradą, Stadionem Narodowym, metrem czy w końcu Pałacem Kultury i Nauki. Byłem w Warszawie tylko 3 dni. O 3 dni za mało. Na pewno tam wrócę, bo przecież przede mną jeszcze tyle do zwiedzenia.

    I teraz naprawdę już koniec z podróżowaniem. Czas wrócić na ziemię i zabrać się do pracy. W końcu rozpoczął się nowy rok akademicki. W końcu mogę zacząć normalnie pracować oraz marzyć o kolejnych wakacjach.

PiS czy PiC?

images   Tak więc to, co głoszono już od wielu tygodni, to o czym można było przeczytać niemal w każdej gazecie, czy usłyszeć we wszystkich stacjach telewizyjnych- stało się faktem. Największa, jak do tej pory partia opozycyjna, ta która przez prawie 8 lat przegrywała kolejne wybory, nareszcie dopięła swego. Osiągnęła to, czego nie udało się jeszcze nikomu wcześniej. Prawo i Sprawiedliwość- o czym świadczą wszelkie znaki na niebie i ziemi, a przede wszystkim krzyżyki postawione przy nazwiskach konkretnych osób wywodzących się z tej formacji politycznej, wygrało wybory i będzie rządzić samodzielnie. Dlatego też ogarnięty szałem wyborczym, przesiąknięty informacjami, które bombardują mnie z każdej strony, postanowiłem trochę poblubrzyć o tym, co się wydarzyło dnia 25 października 2015 roku- dnia, który na pewno przejdzie do historii Polski, Europy i świata.

   Pierwszym i zasadniczym pytaniem, które chciałbym sobie dzisiaj postawić, jest to dotyczące przegranej partii rządzącej. Jak to się mogło stać, że niezwyciężona dotąd Platforma Obywatelska oddała palmę pierwszeństwa Prawu i Sprawiedliwości? Myślę, że było to spowodowane głównie jej zgnuśnieniem. Łatwo jest do władzy dojść, trudniej z niej zrezygnować. Przyklejenie do stołka, stanowiska, piastowanego urzędu, nigdy nikomu nie wyszło na zdrowie. Dlatego też popieram inicjatywę pana Petru, który chce wprowadzenia kadencyjności na każdym szczeblu władzy. Tak, jak sprzęty się zużywają i wymienia się je na lepsze modele, tak samo należy robić z politykami. Nowe twarze, świeże spojrzenie, młodość, entuzjazm i kreatywność- to coś co sprawia, że polityka nie jest tylko sztuką, dla sztuki, ale prawdziwym służeniem Ojczyźnie. Kadencyjność sprawiłaby, że z wykazu profesji wypadłby zawód polityk, gdyż każdy radny, burmistrz, prezydent, poseł czy senator musiałby po skończonym okresie urzędowania na nowo powrócić do normalnego życia gospodarczego. Musiałby wejść na brutalny rynek pracy, który by zweryfikował jego kompetencje i przydatność gospodarczą. Wracają jednak do Platformy Obywatelskiej. Jej przegrana była nieunikniona. Konia z rzędem temu, kto w zakładach bukmacherskich postawiłby na jej sukces. Wygranie wyborów po raz trzeci z rzędu, po przeprowadzeniu trudnych i potrzebnych reform- ale społecznie nielubianych-  byłoby fenomenem, zarówno w skali kraju, jak i Europy. Dlatego też nie liczyłem, że obecnie rządzący te wybory wygrają. A może i lepiej, że przeszli do opozycji. Będą mieć czas na to, aby przemyśleć błędy- szczególnie afery, jakie miały miejsce podczas ostatnich 8 lat. Będą mieć czas na zweryfikowanie swojego programu, swoich postulatów. Może wybiorą nowego przewodniczącego? Może poczekają na powrót Tuska na białym koniu. Tego nie wiem. Ich czas przeminął, a historia za kilka lat oceni to, czego dokonali. Uważam jednak, że nie zostawiają Polski w ruinie, że przez te lata nasza Ojczyzna się zmieniła, zmieniła się na lepsze. Platforma zostawia Polskę stabilną gospodarczo, liczącą się na arenie europejskiej i światowej. Polskę, która jest wzorem do naśladowania. Oby nie zostało to zmarnowane.

   Drugie pytanie, które sobie dzisiaj zadaję, dotyczy tego, co w obecnej sytuacji zrobi Prawo i Sprawiedliwość? Otrzymało bardzo duży kredyt zaufania. Obywatele poprzez swoje głosy sprawili, że będą rządzić samodzielnie. Sytuacja bez precedensu w dziejach wolnej Polski. Nie trzeba będzie budować egzotycznych koalicji. Teraz nie będzie już można zrzucić winy na inną partię. Teraz wszystko jest w jednych rękach. Rękach, które trzymają różne sznurki. Wybory do Sejmu i Senatu były początkiem. Teraz nastąpi zmiana również na najwyższych stanowiskach w urzędach państwowych, między innymi w województwach, bo to właśnie premier mianuje wojewodów. W przyszłym roku kończy się także kadencja Prezesa NBP oraz Rady Polityki Pieniężnej, w której skład wchodzi 9 członków, mianowanych po 3, kolejno przez Sejm, Senat i Prezydenta. Zarówno władza wykonawcza, jak i ustawodawcza, jest w rękach PiS-u, tak więc spodziewam się całkowitej wymiany w szeregach RPP. Co to może oznaczać? Oznaczać to, może jedno- że bank centralny straci swoją niezależność, co będzie zjawiskiem bardzo niekorzystnym. Wymianie ulegną władze Telewizji Publicznej i Radia, dyrektorzy spółek Skarbu Państwa. Czystka nie ominie nikogo. Pytanie pojawia się jedno- czy to wpłynie pozytywnie na funkcjonowanie państwa czy wręcz odwrotnie?

   Trzecim pytaniem, które nasuwa mi się po tym, co wydarzyło się wczorajszego wieczoru, jest to dotyczące spełnienia obietnic wyborczych. PiS do władzy doprowadziły dwie rzeczy- zmęczenie Platformą i populistyczne obietnice. Pytanie ile z nich zostanie spełnionych? I pytanie, jakie skutki dla gospodarki one pociągną? Jeśli uda im się przeforsować wszystko, o czym mówili, wszystko, co obiecywali, to zaręczam Wam- Drodzy Czytelnicy, że Polska za 4 lata naprawdę będzie w ruinie. Bo przecież, gdy komuś chcemy coś dać- a tutaj chodzi o najbiedniejszych- trzeba komuś zabrać- czyli zabieramy tym, którzy mają- najbogatszym. A ten, kto dużo ma, łatwo nie odda. I już niedługo rozpocznie się masowe odpływanie kapitału z Polski, masowe wypłacanie depozytów-, gdyż obywatele obawiać się będą nowego od nich podatku. Zagraniczne inwestycje przeniosą się do innych państw, a nasza gospodarka się skurczy. Myślę, że ograniczenie pensji posłów i senatorów, ich dodatków i benefitów, powinno być pierwszą decyzją, która może przyczynić się do pozyskanie chociaż odsetka środków na realizację wyborczych haseł. Ale nie bądźmy czarnowidzami. Dajmy czas nowej władzy- niech się wykaże. Niech udowodni, że prawo i sprawiedliwość, które dumnie nosi w nazwie, nie jest tylko pustym hasłem. Niech pokaże, że będą to rządy PiS-u a nie rządy PICU.

   Podsumowując te dzisiejsze powyborcze wywody, stwierdzam, iż przyszło mi żyć w bardzo ciekawych czasach. Pamiętam bowiem pierwsze rządy PiS-u w latach 2005-2007, pamiętam rządy Platformy. Teraz przyjdzie mi patrzeć na rządy jednej partii- przyjdzie mi patrzeć i oceniać. Myślę, że będą to interesujące lata, o których będą mógł w przyszłość opowiadać swoim wnukom :) .

   Aha! Jeszcze moje preferencje wyborcze. Ja swój głos oddałem na nowy twór na polskiej scenie politycznej- oddałem go na .Nowoczesną pana Ryszarda Petru. Dlaczego to zrobiłem? Po pierwsze dlatego, że łączy nas wykształcenie- oboje jesteśmy ekonomistami. Do drugie- oboje byliśmy zniesmaczeni wojną PO z PiS-em. Po trzecie- oboje chcemy zmiany ordynacji podatkowej, lepszych warunków rozwoju dla przedsiębiorców, dla pracowników, równego traktowania wszystkich zawodów i grup społecznych. Po czwarte- oboje jesteśmy liberalnie nastawieni odnośnie spraw gospodarczych i światopoglądowych- tak Drodzy Czytelnicy- jako osoba wierząca, pragnę aby Kościoła nie mieszać do polityki. Jako osoba wierząca jestem otwarty na wszystkich ludzi- uchodźców, innowierców, osoby homoseksualne. Każdemu należy się szacunek i miłosierdzie. Polska należy do wszystkich, a nie tylko do wybranej grupy. Liczę, że .Nowoczesna z każdym miesiącem będzie zyskiwała poparcie i będzie działała na rzecz rozwoju naszej Ojczyzny. I na tym chyba zakończę :) .

Andrzej Duda i wyborcze cuda

  635539864874886894Powiem Wam, Drodzy Czytelnicy, że jak obudziłem się w poniedziałkowy poranek, to stwierdziłem, że ten świat wokół mnie jest jakiś inny. Słońce inaczej świeciło, ptaki inaczej śpiewały, trawa tak jakoś też inaczej rosła. Dopiero po mocniejszym przetarciu oczu i zrobieniu kilku przysiadów, doszło do mnie, że przecież dzień wcześniej obyła się II tura wyborów prezydenckich i od wczoraj mamy nowego Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej- pana Andrzeja Dudę. I właśnie temu tematowi chciałbym poświęcić dzisiejszy wpis.

   Emocje związane z kampanią wyborczą i wszystkim, co się z nią wiąże opadły, więc nadszedł czas na trzeźwe spojrzenie, na to wszystko, co działo się przez kilka ostatnich tygodni. Jeszcze niespełna pół roku temu nikt nie przewidziałby sytuacji, że urzędujący prezydent – Bronisław Komorowski przegra pierwszą turę wyborów, a następnie pożegna się na dobre z najważniejszym urzędem w państwie. Przecież przez ostatnie lata cieszył się prawie 60% zaufaniem Polek i Polaków,a pytania, które stawiano na początku kampanii wyborczej dotyczyły tego, czy uda mu się powtórzyć sukces Aleksandra Kwaśniewskiego i wygrać już w pierwszym starciu. Kampania wyborcza toczy się jednak swoimi prawami. To co ludzie mówili kiedyś przestaje mieć znaczenie wówczas, gdy do głosu dochodzą osoby głoszące inne, ciekawsze, ale czasami bardzo oderwane od rzeczywistości postulaty. Nie będę tutaj wychwalał pod niebiosa pana Bronisława Komorowskiego, bo przecież podczas swoich pięcioletnich rządów dopuścił się potknięć, gaf, przejęzyczeń, czy błędnych decyzji. Nikt z nas nie jest nieomylny. Zadaniem Prezydenta jest dbać przede wszystkim o dobro Ojczyzny, stać na straży prawa i porządku oraz  współpracować z rządem. A z racji tego, że wywodził się on z obozu, który w tym momencie sprawuje władzę, to wielokrotnie zgadzał się na proponowane przez niego postulaty. Nadmierne bowiem używanie prezydenckiego weta przyczynia się do stania w miejscu, do blokowania reform czy zmian, które mają przyczynić się do rozwoju gospodarki. Prezydent nie jest nieomylny, jak papież. Ma wokół siebie doradców, którzy mu pomagają, którzy opiniują, którzy mają  określoną wiedzę na dany temat i mogą służyć w każdej chwili pomocą. Prezydent elekt- Andrzej Duda też takowych będzie miał. Też będzie musiał stawać przed dylematem, czy popisać daną ustawę, czy też nie. Czy będzie ona korzystna dla całego społeczeństwa czy tylko nielicznych? A biorąc pod uwagę mnogość obietnic, jakie złożył, tych dylematów będzie miał sporo. I nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie wybrać pomiędzy tym, co dobre  a tym, co łatwe.

   Nowa głowa państwa to osoba młoda, dobrze wykształcona, posiadająca znajomość polityki krajowej, jak i europejskiej. Do niedawna nieznana Polakom, w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego, który od prawie 30 lat istnieje na polskiej scenie politycznej. Siła argumentów, obietnice wyborcze, kontakty bezpośrednie czy w końcu ośmioletni okres hegemonii Platformy Obywatelskiej, wyniosły go do tego stanowiska. Ale nie jest to największe zdziwienie ostatnich tygodni. Otóż kampania prezydencka stał się nowym otwarciem. Otwarciem, które pokazuje Polakom, że nie muszą istnieć 2 partie, które się ciągle kłócą i wzajemnie oskarżają. Otwarciem, które pokazuje, że wielu ludzi jest zniesmaczonych tym, co dzieje się w naszym kraju i oczekuje zmiany, oczekuje nowych twarzy. Twarzy, które wniosą nowego ducha i nowe pomysły, które odbudują zaufanie Polaków do polityki, które w końcu sprawią, że stanie się ona bardziej transparentna. Może uczyni to Kukiz, może Balcerowicz wraz z Petru. Tego nie wiem. Wiem tylko tyle, że wybór Dudy dał ku temu odpowiednie warunki. Jak to mówią, ziarno zostało zasiane.

   Z tego miejsca dziękuję ustępującemu Prezydentowi za to wszystko, co udało mu się dokonać w ciągu tych 5 lat urzędowania i życzę wszystkiego, co najlepsze na dalsze lata. Nowemu Prezydentowi – Andrzejowi Dudzie życzę, aby kampanijny zapał nigdy go nie opuszczał, aby w swoich decyzjach kierował się dobrem WSZYSTKICH Polaków, aby nie był od nikogo zależny, aby zerwał sznurki krępujące jego ruchy, aby godnie reprezentował nasz na arenie międzynarodowej oraz aby spełnił wszystkie swoje wyborcze obietnice, nie niszcząc tym samym polskiego skarbca oraz dobrze prosperującej gospodarki. Tak więc: NASTAŁ DUDA BĘDĄ CUDA. Oby tak było. AMEN.

Polska a kwestia afrykańskich uchodźców

LIBYA ILLEGAL IMMIGRANTS   Mamy rok 1492.  Z wybrzeży Hiszpanii wypływa statek, którego kapitanem jest nie kto inny, jak znany wszystkim z podręczników historii- Krzysztof Kolumb. Wszyscy także doskonale wiemy, jak ten rejs się zakończy i jakie będą jego skutki dla Europy i świata. Zastanawiacie się zapewne, Drodzy Czytelnicy dlaczego zaczynam swój dzisiejszy wpis od przywołania dobrze nam wszystkim znanych faktów z historii świata. Robię to poniekąd dlatego, że chcę poruszyć temat, który od pewnego czasu budzi wśród Polaków wiele kontrowersji i sprzecznych uczuć. A jak zdążyliście zapewne zauważyć, ja bardzo lubię pisać o tym, jakie jest moje zdanie na ten czy inny kontrowersyjny problem. Otóż zachęcony wypowiedziami wielu osób, które bardzo żywo komentowały tę sprawę na Facebooku, postanowiłem, że kolejny wpis poświęcę sprawie uchodźców.

   Kilka tygodni temu w mediach pojawiła się informacja, że Komisja Europejska chce, aby Polska przyjęła w najbliższym czasie pewną grupę uchodźców z Afryki. Nie jest to oczywiście decyzja, która dotyczy tylko naszego kraju. Takie dyspozycje otrzymały także inne kraje członkowskie UE. Głównym celem tej akcji, jest bowiem odciążenie państw z rejonu Morza Śródziemnego, głównie Włoch, do których to każdego dnia trafiają setki osób, które uciekają ze swoich domów. Uciekają do lepszego świata, do Europy, która jest dla nich rajem. Propozycja Komisji Europejskiej spotkała się w naszym kraju z głębokim protestem. Protestem, który pokazuje nasz stosunek do innych narodowości, szczególnie do osób pochodzących z Afryki. Wielu z nas jest uprzedzonych do ludzi o ciemnym kolorze skóry. Nie możemy zrozumieć, że oni uciekają ze swoich domów, bo chcą żyć w lepszych warunkach, bo chcą czuć, że posiadają godność, a która często w ich ojczyznach jest deptana i marginalizowana. W tym miejscu należy się zastanowić, czy i my- Polacy nie wyjeżdżamy za granicę w poszukiwaniu szczęścia? Ilu naszych znajomych, członków rodzin wybrało emigrację, czy to w Irlandii, Anglii, Niemczech czy Stanach Zjednoczonych? Nie wyjechali oni tam w celach turystycznych, ale za chlebem. Pchała ich tam chęć lepszej egzystencji. Te same idee przyświecają teraz uchodźcom z Afryki. Oni też chcą żyć w lepszych warunkach.

   Ktoś powie, ale przecież Polska nie jest na to gotowa? Mamy swoje problemy. Ilu jest bezrobotnych w naszym kraju? Tak, zgadzam się z tym wszystkim, ale nie oznacza to, że my nie możemy pomóc innym. Członkowstwo w Unii Europejskiej daje nam wiele praw i przywilejów, ale nakłada też pewne obowiązki. Łatwo jest wyciągnąć rękę, aby brać, ale trudniej jest tą rękę przyłożyć do pługa, aby pracować. Podobno Polska to kraj katolicki, to przedmurze chrześcijaństwa, bastion rozmodlonych ludzi, którzy ze złożonymi rękoma chodzą co niedzielę do kościoła. Ale nie o to chyba w naszej wierze chodzi. My mamy głównie wyświadczać miłość bliźnim, to oni mają stanowić centrum naszego życia. Europa w swojej historii dowiodła, że potrafi wykorzystać inne nacje i ich terytoria do własnych celów. To przecież Europejczycy skolonizowali Amerykę i Afrykę. To Europejczycy zabili Azteków, Inków i Majów i na gruzach ich cywilizacji stworzyli swoją. To Europejczycy w końcu przez wiele lat grabili i nadal grabią i łupią Afrykę z jej bogactw naturalnych, bogacąc się przy tym straszliwie. Dlaczego więc ci sami Europejczycy i Polacy, którzy zowią się członkami wielkiej rodziny europejskiej, teraz nie mieliby spłacić długu swoich dziadków i ojców?

   Jeśli okazałoby się, że uchodźca z Afryki podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazałby się lepszymi niż ja kwalifikacjami, to wcale nie byłoby mi przykro, że to nie mnie udało się dostać tą pracę. Takie są prawa ekonomii. Polacy nie chcą pracować za 5 zł tutaj w kraju, dlatego też wyjeżdżają do chociażby Holandii, aby tam pracować za 10 euro, za które znów Holendrzy nie chcą pracować. I tak samo będzie z uchodźcami. Zajmą miejsca pracy, których nie chcą Polacy, bo dla nich ,,marny grosz”, którym gardzi polski pracownik będzie, jak manna z nieba. A skoro podejmą pracę, to zwiększy się produkcja, zwiększą się zyski przedsiębiorstw i wpływy do kasy państwa z tytułu podatku dochodowego, a tym samym zwiększy się PKB i rozwinie gospodarka. Nie ma bowiem tego złego, co by na dobre nie wyszło.

   Mamy rok 2015. Z wybrzeży Afryki wypływają statki. Czy znajdą przyjazną przystań w naszym kraju? Oby tak się stało. Niech Polacy pokażą, że nie są tylko malowanymi chrześcijanami, ale chrześcijanami z krwi i kości, którzy za cel stawiają sobie DOBRO BLIŹNIEGO.