Młodość, entuzjazm, kreatywność

  193231 Jak wszyscy dobrze wiedzą, co jakiś czas wszystkie osoby, które ukończyły 18 lat zobligowane są do udziału w wyborach powszechnych- czy to samorządowych, do parlamentu czy prezydenckich. Ile z tych osób spełnia swój obowiązek- pokazuje frekwencja. Od wielu lat jest ona bardzo niska. Może to świadczyć o zdegustowaniu Polaków obecną polityką- zarówno tą lokalną jak i ogólnopolską. Może należałoby to zmienić? Najbliższa okazja już 16 listopada. I właśnie o tym mój kolejny wpis.

   Jakoś zawsze daleko było mi do polityki. Brałem udział w wyborach, bo uważałem, że jest to mój obowiązek,  że od mojego głosu zależy przyszłość naszej ojczyzny. Nadal tak uważam, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że kiedyś i ja będę mógł być wybrany. Tak, drodzy Czytelnicy, wzrok Was nie myli. Zostałem poproszony o kandydowanie na radnego Rady Miasta Obrzycko i po długim namyśle zgodziłem się. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

   W Obrzycku zostały zgłoszone 3 komitety wyborcze: KWW Decydujemy Wspólnie. Dla Obrzycka, KWW Samorządne Obrzycko oraz KWW Mała Wspólna Ojczyzna- z którego to ja startuję w nadchodzących wyborach. Każdy z nich wystawił swoich kandydatów. Jedni z nich już od wielu lat są powiązani z lokalną polityką- sprawują funkcję już od kilku kadencji. Kolejni są nowi, niedoświadczeni, ale to nie oznacza, że nieodpowiedni. Uważam, że Radzie Miasta Obrzycko potrzebne jest nowe otwarcie. Takie metaforyczne otwarcie okien i drzwi, celem zrobienia przeciągu, który wpuści trochę świeżego powietrza. Otwarcia, które odmłodzi średnią wieku miejskich rajców. W końcu otwarcia, które da nowe pomysły, przyniesie innowacje. Kto powiedział, że tylko w siwych włosach i długiej brodzie kryje się mądrość? Może warto dać szansę nowym osobom, tym, którzy jeszcze nie zostali wciągnięci w lokalne układy i układziki, którzy nie chcą prowadzić polityki nienawiści i wzajemnych oskarżeń, ale politykę rozmowy i współpracy- wszystkich ze wszystkimi. Mosty należy budować, a nie burzyć je.

   Dlatego też zapraszam wszystkich, którym zależy na dobru Obrzycka, aby wzięli udział w wyborach, aby postawili swój głos na tego kandydata, którego uważają za najbardziej godnego tego stanowiska, który będzie reprezentował ich interesy, który potraktuje mandat radnego, nie jako spełnienie swojej ambicji, ale jako służbę ludziom.  Ja ze swojej strony obiecuję i to jest jedyna kiełbasa wyborcza- MŁODOŚĆ, ENTUZJAZM I KREATYWNOŚĆ :) .

Odszedł premier, nastał premier

   imagesW średniowiecznej Francji słynne były słowa marszałka dworu, który ogłaszając śmierć panującego władcy i wejście na tron nowego,  mówił ,,umarł król, niech żyje król”. Dzisiaj nie jest już konieczne pożegnanie się sprawującego władzę z życiem, aby doszło do zmian. Obecnie, w dobie panującej niemal na całym świecie demokracji dochodzi do nich w sposób bardziej zależny od społeczeństwa- poprzez wybory. Delegowani przez nas przedstawiciele  podejmują  bowiem decyzje istotne dla funkcjonowania państwa. Czy są one zgodne z tym czego oczekują wyborcy? Na to pytanie nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Inaczej patrzymy na to, co dzieje się dookoła nas, gdy jesteśmy zwykłym obywatelem a inaczej gdy jesteśmy posłem czy senatorem i zasiadamy w wygodnym fotelu na Wiejskiej. Ale nie zagłębiajmy się w politykę, bo temat ten jest tak długi jak Wisła i szeroki jak Atlantyk, a nie chcę Czytelników zanudzać swoimi o niej dywagacjami :) .

   Dzisiaj chciałbym zająć się tematem, którym od kilku dni żyje cała Polska- czyli zmianami na szczycie. Jak wszyscy dobrze wiemy ze swoją funkcją pożegnał się Donald Tusk, który został nowym Przewodniczącym Rady Europejskiej. Pierwszy raz w historii III RP, premier zrzekł się swojej funkcji w wyniku awansu na wyższe stanowisko. Jak mówią niektórzy komentatorzy, był to jedyny jak dotąd upadek rządu w górę :) . Władza jest jednak czymś ciągłym i nie ma w niej pustych przebiegów. Dlatego też Prezydent Bronisław Komorowski mianował na nowego Prezesa Rady Ministrów obecną Marszałek Sejmu- Ewę Kopacz- drugą po Hannie Suchockiej i drugą jak do tej pory, od roku 1807 kobietę- premiera. Może w dobie parytetów i równouprawnienia jest to ruch jak najbardziej poprawny. Płeć piękna ma przecież takie sama prawa do dzierżenia władzy jak mężczyźni. I wcale gorzej tego nie robi. Weźmy chociażby za przykład Kleopatrę, carycę Katarzynę II czy obecną kanclerz Niemiec- Angelę Merkel. Skoro jak głosiło propagandowe hasło Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – ,kobiety na traktory”, dlaczego  nie miałyby one także zasiadać na najwyższych stanowiskach w państwie.

   Jak sama desygnacja pani Kopacz nie budzi we mnie żadnego sprzeciwu, tak wszystko co dzieje się wokół nowo powoływanego rządu już rodzi pewien niesmak. Jak na razie nie wiemy dokładne, kto i na jakim stanowisku zostanie obsadzony. Kto kogo zastąpi, kto zostanie wyrzucony, a kto pozostawiony na piastowanym urzędzie. W mediach tworzone są różne scenariusze, przewijają się znane i nieznane nazwiska, dziennikarze z każdym dniem podgrzewają atmosferę. Podobno w piątek mamy poznać nowy skład rządu. Wtedy się okaże, komu, jaka teka przypadła.

   Gdym to ja miał doradzać nowej pani premier odnośnie powoływania konkretnych osób na ministrów, to miałbym trzy rady. Oto one:

  1. Po pierwsze- do rządu nie powoływałbym ludzi, którzy w obecnej oraz w poprzednich kadencjach mieli jakieś zatargi z prawem- byli podsłuchiwani, nagrywani, zapominali o zegarkach w sprawozdaniach, dawali łapówki, jeździli pod wpływem alkoholu czy robili jakieś szemrane interesy,
  2. Po drugie- nowych stanowisk nie powinni otrzymywać posłowie, którzy wcześniej dzierżyli inne funkcję, na przykład były Minister Finansów nie powinien być nowym Ministrem Spraw Zagranicznych. Nie można przecież znać się na wszystkim,
  3. A po trzecie osoba pretendująca na dane stanowisko powinna być kompetentna w tej dziedzinie, powinna wiedzieć co robi i o czym mówi. Najlepszym rozwiązaniem byłoby obsadzenie na ministerialnych stołkach osób, które są specjalistami w swojej profesji i nie widzą w stanowisku tylko politycznej karty przetargowej. Mamy w Polsce tylu wybitnych ludzi, dlaczego nie mogliby oni decydować o naszej przyszłości. Dla przykładu, gdyby Balcerowicz nie był profesorem ekonomii na stanowisku Ministra Finansów, nasz kraj na pewno nie byłby tam, gdzie jest obecnie.

   Ale czy to, o czym pisze nie jest przypadkiem utopią?

,,Nie będziemy umierać za Gdańsk”

3973282-ii-wojna-swiatowa-882-660  Dokładnie 75 lat temu wybuchła II Wojna Światowa- największy i najkrwawszy w dziejach świata konflikt militarny. Pochłonął on życie ponad 50 milionów ludzi. Poczynił wielkie zniszczenia i zapoczątkował podział Europy na dwa bloki, które przez ponad 45 lat toczyły ze sobą ,,zimną wojnę”. W tym właśnie dniu chciałbym w swoim wpisie powrócić do genezy jego wybuchu i przedstawić, że obecna sytuacja, która ma miejsce na Ukrainie jest bardzo podobna do tej sprzed lat.

  Powróćmy pamięcią do marca 1938 roku. Wówczas to doszło do  znanego wszystkim wydarzenia określanego jako  Anschluss Austrii. Było ono niejako preludium do kolejnych działań, które w konsekwencji przyniosły zajęcie Sudetów i w ostateczności doprowadziło do przyłączenia Czechosłowacji do III Rzeszy. Wszystko to działo się za cichym przyzwoleniem dwóch ówczesnych europejskich potęg- Francji i Wielkiej Brytanii. One  także, tak ,, na niby” wypowiedziały Niemcom wojnę po ich napaści na Polskę 1 września, ale oprócz samego komunikatu nic nie zrobiły. Schowały się za linię Maginota i Pałac Buckingham, i czekały na dalszy rozwój wydarzeń, bo przecież dlaczegóż by ich żołnierze mieliby umierać, jak to się wówczas zwykło mówić ,,za Gdańsk”. Dopiero zajęcie Paryża i bombardowanie Londynu zmusiło władze tych państw do podjęcia znaczących kroków i sprzeciwienia się ambicjom Adolfa Hitlera. Czy i teraz musi dojść do podobnej sytuacji? Bo Anscluss już było. Co prawda nie całego państwa, ale jego części. A znając władcze cechy Władimira Putina na Krymie może się nie skończyć. W ostatnim czasie z ust rosyjskich polityków padło nawet określenie Noworosja, które obrazuje w dobitny sposób terytorialne zapędy władz Rosji. Czy obecni prezydenci i premierzy europejskich państw będą się  też zachowywać jak ich poprzednicy w 1939? Trudne pytanie a i odpowiedzi też nie są łatwe. Bo żyjemy w innych czasach, mamy inne możliwości, inne też są sposoby prowadzenia wojny. Powiązania ekonomiczne są tak mocne, że jakiekolwiek sankcje czy zakazy mogą spowodować zachwianie europejskiej gospodarki, a interwencja militarna może przynieść potyczkę atomową, która zniszczy wszystko, co osiągnęliśmy przez te wszystkie lata pokoju.

  Najważniejsze jest, aby znaleźć wspólny kompromis, który będzie akceptowany przez wszystkie strony. Trudne to zadanie, ale wierzę z całego serca, że uda się wszystkim światowym przywódcom dojść do konsensusu, który sprawi, że nie stracimy wszystkiego, co kochamy….

Całkiem inne Habemus Papam

     imagesI spekulacjom stała się zadość. To o czym mówiono od wielu dni jest już faktem. Przedstawiciele 27 krajów wybrali wczoraj późnym popołudniem na przewodniczącego Rady Europejskiej naszego premiera – Donalda Tuska. To wielki dzień dla Polski i wielkie wyróżnienie dla wszystkich Polaków. Niektórzy komentatorzy porównują je nawet do wydarzeń z października pamiętnego roku 1978, kiedy to na Stolicy Piotrowej zasiadł nasz wielki rodak- święty Jan Paweł II. Może to lekka przesada, ale w nastroju euforii różne rzeczy przychodzą ludziom do głowy. My jako Polacy powinniśmy być dumni z tego, że zostaliśmy w taki sposób docenieni. Że przedstawiciele innych państw uznali naszego premiera za godnego tej funkcji. Nominacja ta jest niejako ukoronowaniem obchodów 25 rocznicy upadku komunizmu w Polsce i naszej 10 letniej obecności w strukturach Wspólnoty Europejskiej. Cieszmy się i radujmy, mimo animozji politycznych i różnych zdań na temat rządu. Porzućmy wzajemne uprzedzenia i kąśliwe komentarze, których oczywiście na zabrakło ( no cóż, jest to chyba wyraz zazdrości ze strony opozycji). Wykorzystajmy ten szczególny czas, który jest wyjątkowy w historii Polski. Bo jak na razie na horyzoncie nie widać, aby sytuacja z soboty miała mieć miejsce w najbliższej przyszłości. Ale mam nadzieję, że w tej kwestii się mylę i jeszcze spotka nas jakaś wielka i spektakularna niespodzianka. Kto to wie :) .

Tusk, Pułtusk, Beztusk

 Pułtusk to urokliwe miasto położone w północnej części województwa mazowieckiego. Jak podają lokalne legendy, kiedyś nazwa miejscowości brzmiała po prostu Tusk, ale po wielkim pożarze, który spustoszył ponad połowę miasta z całego Tuska zostało tylko pół i dlatego od tamtego dnia miasto  zowie się właśnie Pułtusk. Jednak przedmiotem mojego dzisiejszego wpisu nie będzie chwalenie uroków tego pięknego miejsca na Mazowszu. Dzisiaj chciałbym pochylić się nad tematem innego Tuska. Od kilku dni bowiem z różnego rodzaju mediów docierają do nas informacje dotyczące prawdopodobnego objęcia przez polskiego premiera stanowiska Przewodniczącego Rady Europejskiej. Co to oznacza dla Polski, jak wpłynie to na dalsze losy partii rządzącej oraz czy zmieni to obecnie panującą sytuację na Starym Kontynencie? Na te pytania postaram się dzisiaj dać wyczerpującą odpowiedź.

  Stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej nie jest byle jakim stanowiskiem. Instytucja ta bowiem ma za zadnie wyznaczanie ogólnych kierunków rozwoju Unii oraz jej priorytetów politycznych, a sama funkcja jaką wykonuje dana osoba nazywana jest nieoficjalnie Prezydentem Unii Europejskiej. Myślę, że wybór obecnego premiera byłby wielkim ukłonem dla naszego kraju, ale także dla wszystkich 10 państw, które przed dekadą wstąpiły w szeregi Wspólnoty. Donald Tusk, jak podają światowe media ma poparcie zarówno Wielkiej Brytanii, Niemiec jak i Francji- czyli trzech wielkich graczy na europejskiej arenie. Uznawany jest także za liberalnego polityka, otwartego na wolny handel, który jest skłonny przeprowadzić daleko idące reformy, których wymaga sama Unia Europejska. Taka nobilitacja byłaby wielkim wyróżnieniem Polski i Polaków oraz dałaby nam niewątpliwie silnego orędownika w gronie krajów członkowskich. Z drugiej strony rodzi się jednak pytanie, czy sam Donald Tusk przyjmie to stanowisko. Jego wcześniejsze wypowiedzi, a szczególnie pamiętne spotkanie w programie ,,Tomasz Lis na żywo” dały Polakom jednoznaczną odpowiedź, że dla premiera priorytetem jest ojczyzna i nie zamierza przeprowadzać się do Brukseli. Ale od ostatniego szczytu przedstawicieli państw Unii Europejskiej, podczas którego nie udało wyłonić się osoby na to stanowisko, wypowiedzi premiera zaczęły się zmieniać. Sytuacja na Ukrainie i płynące z Zachodu poparcie dla kandydatury sprawiły, że Donald Tusk powoli zaczynał przychylać się do nacisków innych przywódców odnośnie jego osoby na tym stanowisku. Czy przyjmie tą funkcję -okaże się jutro. Ktoś w tym miejscy powie, że premier jest niesłowny, że zmienia zdanie jak wiatr zawieje, że poświęca swój ojczysty kraj dla jakiegoś tam stołka w Europie. Ale polityka rządzi się swoimi prawami i wiele było osób, które coś innego mówiły a co innego robiły. Ktoś kiedyś obiecywał Japonię w Polsce a słowa nie dotrzymał. Czasami trzeba przedłożyć interes wspólnoty nad własny interes. Funkcja jaką sprawuje Donald Tusk nie jest dożywotnia. Nie on, to kto inny stanie na czele rządu. A nóż widelec będzie to kobieta – byłaby to druga w historii, po Hannie Suchockiej przedstawicielka płci pięknej, która zostałaby Prezesem Rady Ministrów. A w dobie parytetów i równouprawnia taka sytuacja byłaby jak najbardziej wskazana. Gorzej mogłoby być z partią, którą pozostawiłby jej przewodniczący. Musiałaby poszukać wśród swoich członków innego tak charyzmatycznego polityka, który pomógłby jej utrzymać wysokie wyniki w sondażach i dobry wynik w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Jak na razie żaden taki się nie objawił, a może gdzieś jest a my tego nie wiemy, kto wie. Tylko opozycja zaciera ręce i cieszy się, że polską scenę polityczną mógłby opuścić obecny premier. Padło nawet sformułowanie, że ,,bierzcie go do tej Rady (…) wszędzie, tylko nie tutaj”. Szkoda, że przeciwnicy polityczni premiera nie potrafią zauważyć, że jego wybór byłby szansą dla Polski, szansą abyśmy zaczęli liczyć się na arenie międzynarodowej. Ale tak to już z nami jest- sami nie zjemy a drugim nie damy.

  Ja ze swojej strony muszę przyznać, że cieszyłbym się, gdyby okazało się jutro, że polski premier stanie na czele Rady Europejskiej. Cieszyłbym się również, gdyby nowym premierem została kobieta. Niech Polska zaistnieje w Europie, niech wszyscy wiedzą, że Polacy nie gęsi.

  A polityczni malkontenci niech zazdroszczą, że wśród nich nie ma postaci, które liczą się w  Unii Europejskiej.