PiS czy PiC?

images   Tak więc to, co głoszono już od wielu tygodni, to o czym można było przeczytać niemal w każdej gazecie, czy usłyszeć we wszystkich stacjach telewizyjnych- stało się faktem. Największa, jak do tej pory partia opozycyjna, ta która przez prawie 8 lat przegrywała kolejne wybory, nareszcie dopięła swego. Osiągnęła to, czego nie udało się jeszcze nikomu wcześniej. Prawo i Sprawiedliwość- o czym świadczą wszelkie znaki na niebie i ziemi, a przede wszystkim krzyżyki postawione przy nazwiskach konkretnych osób wywodzących się z tej formacji politycznej, wygrało wybory i będzie rządzić samodzielnie. Dlatego też ogarnięty szałem wyborczym, przesiąknięty informacjami, które bombardują mnie z każdej strony, postanowiłem trochę poblubrzyć o tym, co się wydarzyło dnia 25 października 2015 roku- dnia, który na pewno przejdzie do historii Polski, Europy i świata.

   Pierwszym i zasadniczym pytaniem, które chciałbym sobie dzisiaj postawić, jest to dotyczące przegranej partii rządzącej. Jak to się mogło stać, że niezwyciężona dotąd Platforma Obywatelska oddała palmę pierwszeństwa Prawu i Sprawiedliwości? Myślę, że było to spowodowane głównie jej zgnuśnieniem. Łatwo jest do władzy dojść, trudniej z niej zrezygnować. Przyklejenie do stołka, stanowiska, piastowanego urzędu, nigdy nikomu nie wyszło na zdrowie. Dlatego też popieram inicjatywę pana Petru, który chce wprowadzenia kadencyjności na każdym szczeblu władzy. Tak, jak sprzęty się zużywają i wymienia się je na lepsze modele, tak samo należy robić z politykami. Nowe twarze, świeże spojrzenie, młodość, entuzjazm i kreatywność- to coś co sprawia, że polityka nie jest tylko sztuką, dla sztuki, ale prawdziwym służeniem Ojczyźnie. Kadencyjność sprawiłaby, że z wykazu profesji wypadłby zawód polityk, gdyż każdy radny, burmistrz, prezydent, poseł czy senator musiałby po skończonym okresie urzędowania na nowo powrócić do normalnego życia gospodarczego. Musiałby wejść na brutalny rynek pracy, który by zweryfikował jego kompetencje i przydatność gospodarczą. Wracają jednak do Platformy Obywatelskiej. Jej przegrana była nieunikniona. Konia z rzędem temu, kto w zakładach bukmacherskich postawiłby na jej sukces. Wygranie wyborów po raz trzeci z rzędu, po przeprowadzeniu trudnych i potrzebnych reform- ale społecznie nielubianych-  byłoby fenomenem, zarówno w skali kraju, jak i Europy. Dlatego też nie liczyłem, że obecnie rządzący te wybory wygrają. A może i lepiej, że przeszli do opozycji. Będą mieć czas na to, aby przemyśleć błędy- szczególnie afery, jakie miały miejsce podczas ostatnich 8 lat. Będą mieć czas na zweryfikowanie swojego programu, swoich postulatów. Może wybiorą nowego przewodniczącego? Może poczekają na powrót Tuska na białym koniu. Tego nie wiem. Ich czas przeminął, a historia za kilka lat oceni to, czego dokonali. Uważam jednak, że nie zostawiają Polski w ruinie, że przez te lata nasza Ojczyzna się zmieniła, zmieniła się na lepsze. Platforma zostawia Polskę stabilną gospodarczo, liczącą się na arenie europejskiej i światowej. Polskę, która jest wzorem do naśladowania. Oby nie zostało to zmarnowane.

   Drugie pytanie, które sobie dzisiaj zadaję, dotyczy tego, co w obecnej sytuacji zrobi Prawo i Sprawiedliwość? Otrzymało bardzo duży kredyt zaufania. Obywatele poprzez swoje głosy sprawili, że będą rządzić samodzielnie. Sytuacja bez precedensu w dziejach wolnej Polski. Nie trzeba będzie budować egzotycznych koalicji. Teraz nie będzie już można zrzucić winy na inną partię. Teraz wszystko jest w jednych rękach. Rękach, które trzymają różne sznurki. Wybory do Sejmu i Senatu były początkiem. Teraz nastąpi zmiana również na najwyższych stanowiskach w urzędach państwowych, między innymi w województwach, bo to właśnie premier mianuje wojewodów. W przyszłym roku kończy się także kadencja Prezesa NBP oraz Rady Polityki Pieniężnej, w której skład wchodzi 9 członków, mianowanych po 3, kolejno przez Sejm, Senat i Prezydenta. Zarówno władza wykonawcza, jak i ustawodawcza, jest w rękach PiS-u, tak więc spodziewam się całkowitej wymiany w szeregach RPP. Co to może oznaczać? Oznaczać to, może jedno- że bank centralny straci swoją niezależność, co będzie zjawiskiem bardzo niekorzystnym. Wymianie ulegną władze Telewizji Publicznej i Radia, dyrektorzy spółek Skarbu Państwa. Czystka nie ominie nikogo. Pytanie pojawia się jedno- czy to wpłynie pozytywnie na funkcjonowanie państwa czy wręcz odwrotnie?

   Trzecim pytaniem, które nasuwa mi się po tym, co wydarzyło się wczorajszego wieczoru, jest to dotyczące spełnienia obietnic wyborczych. PiS do władzy doprowadziły dwie rzeczy- zmęczenie Platformą i populistyczne obietnice. Pytanie ile z nich zostanie spełnionych? I pytanie, jakie skutki dla gospodarki one pociągną? Jeśli uda im się przeforsować wszystko, o czym mówili, wszystko, co obiecywali, to zaręczam Wam- Drodzy Czytelnicy, że Polska za 4 lata naprawdę będzie w ruinie. Bo przecież, gdy komuś chcemy coś dać- a tutaj chodzi o najbiedniejszych- trzeba komuś zabrać- czyli zabieramy tym, którzy mają- najbogatszym. A ten, kto dużo ma, łatwo nie odda. I już niedługo rozpocznie się masowe odpływanie kapitału z Polski, masowe wypłacanie depozytów-, gdyż obywatele obawiać się będą nowego od nich podatku. Zagraniczne inwestycje przeniosą się do innych państw, a nasza gospodarka się skurczy. Myślę, że ograniczenie pensji posłów i senatorów, ich dodatków i benefitów, powinno być pierwszą decyzją, która może przyczynić się do pozyskanie chociaż odsetka środków na realizację wyborczych haseł. Ale nie bądźmy czarnowidzami. Dajmy czas nowej władzy- niech się wykaże. Niech udowodni, że prawo i sprawiedliwość, które dumnie nosi w nazwie, nie jest tylko pustym hasłem. Niech pokaże, że będą to rządy PiS-u a nie rządy PICU.

   Podsumowując te dzisiejsze powyborcze wywody, stwierdzam, iż przyszło mi żyć w bardzo ciekawych czasach. Pamiętam bowiem pierwsze rządy PiS-u w latach 2005-2007, pamiętam rządy Platformy. Teraz przyjdzie mi patrzeć na rządy jednej partii- przyjdzie mi patrzeć i oceniać. Myślę, że będą to interesujące lata, o których będą mógł w przyszłość opowiadać swoim wnukom :) .

   Aha! Jeszcze moje preferencje wyborcze. Ja swój głos oddałem na nowy twór na polskiej scenie politycznej- oddałem go na .Nowoczesną pana Ryszarda Petru. Dlaczego to zrobiłem? Po pierwsze dlatego, że łączy nas wykształcenie- oboje jesteśmy ekonomistami. Do drugie- oboje byliśmy zniesmaczeni wojną PO z PiS-em. Po trzecie- oboje chcemy zmiany ordynacji podatkowej, lepszych warunków rozwoju dla przedsiębiorców, dla pracowników, równego traktowania wszystkich zawodów i grup społecznych. Po czwarte- oboje jesteśmy liberalnie nastawieni odnośnie spraw gospodarczych i światopoglądowych- tak Drodzy Czytelnicy- jako osoba wierząca, pragnę aby Kościoła nie mieszać do polityki. Jako osoba wierząca jestem otwarty na wszystkich ludzi- uchodźców, innowierców, osoby homoseksualne. Każdemu należy się szacunek i miłosierdzie. Polska należy do wszystkich, a nie tylko do wybranej grupy. Liczę, że .Nowoczesna z każdym miesiącem będzie zyskiwała poparcie i będzie działała na rzecz rozwoju naszej Ojczyzny. I na tym chyba zakończę :) .

Przyszłość jest w naszych rękach

 pobrany plik Dzisiejszy dzień zmusza każdego z nas do refleksji nad słowem Ojczyzna. Nad tym, czym jest ona dla nas oraz w  jaki sposób my się do niej odnosimy. Tym bardziej powinniśmy się nad nią zastanawiać właśnie teraz, w okresie, który bezpośrednio poprzedza wybory samorządowe, które odbędą się już w najbliższą niedzielę, czyli 16 listopada. I temu tematowi chciałbym poświęcić mój kolejny wpis.

   Ktoś powie, że aby zmieniać świat należy zacząć od zmiany siebie. I ten ktoś będzie miał rację. Skoro wymagamy, aby uległo przekształceniu to, co jest obok nas, to najpierw my musimy się przemienić. I tak samo jest z państwem. Jeśli chcemy, aby doszło do jakiś rewolucji na górze, musi ulec zmianie dół. W tym przypadku będzie to samorząd lokalny- miasto, gmina czy powiat. Dlaczego warto dokonywać zmian właśnie tutaj? Bo osoby, które sprawują władzę są przez nas znane. Spotykamy je na co dzień, możemy z nimi bez większego problemu porozmawiać. Często zdarza się, że te osoby pochodzą z naszych rodzin, są naszymi znajomymi ze szkoły, czy pracy. Politycy ci, są zupełnie inni od tych, którzy zasiadają w Sejmie czy Senacie, a których znamy jedynie z ekranu telewizyjnego czy gazet. I właśnie ta bliskość sprawia, że mamy większy wpływ na to, w jaki sposób oni daną im w dzierżawę władzę sprawują. A dniem kiedy możemy ich rozliczyć z tego, co dokonali jest dzień wyborów.

   Na co ja będę zwracał szczególną uwagę, gdy za kilka dni stanę nad urną wyborczą, aby oddać swój głos. Na pewno na to, czy osoby obecnie posiadające władzę wywiązały się ze swoich obietnic przedwyborczych. Czy zrobiły wszystko, co obiecały prowadząc kampanię oraz czy te rzeczy, to były ich autorskie pomysły, czy tylko spuścizna po tych, którzy byli przed nimi. Zwrócę uwagę na to, czy władza nie popsuła tych osób, czy to, że mieli w swoich rękach tak wielką odpowiedzialność nie sprawiło, że zapomnieli o tym kim byli kiedyś, jakimi wartościami się kierowali. Zapytam się, czy nie wzięli oni sobie za dewizę słów, że ,,po trupach do celu”. Sprawdzę, czy swoje obowiązki wypełniali rzetelnie, czy nie dopuszczali się oszustw, przekrętów, korupcji. Czy postępowali uczciwie, praworządnie, czy nie robili przypadkiem wszystkiego, aby oczernić i zniszczyć swoich oponentów. Przeanalizuję ich kompetencje, zarówno te merytoryczne jak i praktyczne. Sprawdzę, czy otaczają się ludźmi kompetentnymi, specjalistami w danej dziedzinie, czy może rodziną, znajomymi i kolegami. Zwrócę szczególną uwagę na to, czy prowadzona przez nich kampania wyborcza była fair wobec wszystkich kandydatów, czy dążyli do wspólnych rozmów, debat, czy może od nich stronili, robiąc wszystko, aby się one nie odbyły. Okazywali się tchórzami, chociaż jeszcze 4 lata temu innych tak nazywali. Pokuszę się także o sprawdzenie danych liczbowych odnoszących się do finansów samorządów terytorialnych. Zajrzę na stronę Banku Danych Lokalnych, Biuletynu Informacji Publicznej czy na stronę mojego miasta. Zweryfikuję czy jednostka nie jest zadłużona, czy podatki oraz wydatki na administrację nie są zbyt wysokie. To wszystko wezmę pod uwagę i dokonam wyboru. Wyboru, który wpłynie na przyszłość mojego miasta, na kolejne cztery lata.

     Na kogo oddam swój głos w niedzielę?  Mogę Wam to, Drodzy Czytelnicy bez większego skrępowania powiedzieć. Jeśli chodzi o wybór radnego, to oczywiście zagłosuję na siebie i wszystkich Wyborców z mojego okręgu do tego zachęcam :) . A jeśli chodzi o wybór burmistrza, powiem jedno. Zagłosuję na…. mężczyznę :) .

 

,,Ta, co nie zginęła…”

650gb_11747 Listopad jest szczególnym miesiącem, w którym to wszyscy pochylamy się nad tematem śmierci. Wspominamy tych, którzy odeszli, którzy przeszli już na ten, tak zwany drugi brzeg. Wracamy pamięcią do czasów, kiedy to byli oni wśród nas, rozmawiali, śmiali się z nami, płakali, kiedy to dawali nam rady i mówili jak mamy żyć.  Ale w miesiącu tym, my Polacy szczególną uwagę poświęcamy przede wszystkim tym, którzy oddali swoje życie za naszą Ojczyznę, którzy przelali krew za to, abyśmy mogli żyć w wolnym i niepodległym kraju. I właśnie temu tematowi chciałbym poświęcić dzisiejszy wpis.

   Na samym początku powinniśmy zadać sobie pytanie, jak często myślimy o tym, jak wielkim  szczęściem jest to, że możemy żyć w wolnym i niepodległym państwie? Jak często zastanawiamy się nad tym, że gdyby nie upór i wola walki naszych przodków, ich determinacja w dążeniu do tego, żeby Polska mogła być Polską, nie byłoby nas tutaj, teraz? Myślę, że z ręką na sercu możemy powiedzieć, iż temat ten bardzo rzadko zajmuje naszą uwagę, że zazwyczaj powraca on przy okazji jakiś ważnych rocznic, świąt czy uroczystości. Bo przecież, po co martwić się o Ojczyznę w czasach, gdy jest pokój? Po co martwić się o Ojczyznę, gdy żaden kraj nam nie zagraża, gdy są organizacje, które pomogą nam, gdyby doszło do jakieś zbrojnej interwencji? Po co sobie tym zaprzątać głowę, skoro są inne ważniejsze tematy i problemy? Może i tak, ale przecież nasi przodkowie nie byli egoistami i nie myśleli tyko o tu i te teraz. Patrzyli w przyszłość, byli dalekowzroczni. Nie myśleli tylko o sobie, o swoim interesie, dążyli do tego, aby następne pokolenia mogły doświadczyć tego, co im nie było dane, aby mogły żyć w wolnym kraju, w którym każdego dnia bez żadnego problemu możemy wyjść na zakupy, iść do pracy czy szkoły, a co najważniejsze mówić bez skrępowania w języku polskim.

   Ktoś teraz powie, że czasy się zmieniły, że nie możemy myśleć, tak jak nasi przodkowie 200 lat temu, że to były zupełnie inne realia, całkowicie inna sytuacja. Tak, zgadza się, ale musimy też pamiętać, że każdego dnia musimy podejmować wysiłki na rzec tego, aby żyło nam się lepiej, abyś zawsze mogli z dumą mówić, że jesteśmy Polakami. Dlaczego my, Polacy potrafimy jednoczyć się tylko wówczas, kiedy jest nam ciężko, kiedy zdarzy się coś tragicznego? Najbardziej dobitnie pokazała to sytuacja sprzed 4 lat, gdy doszło do katastrofy prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem. Wtedy to cały nasz naród mówił jednym głosem, ludzie mimo podziałów i wzajemnych animozji byli razem, zanikły spory i waśnie polityczne. Wszyscy liczyli na to, że to wydarzenie zmieni nas. Ale niestety. Długo nie trwało i znów doszło do podziałów, które jeszcze bardziej skłóciły Polaków. Gdyby nasi przodkowie tak postępowali,  myślę, że nie byłoby dzisiaj Polski na mapie Europy i świata. Ale oczywiście mogę się mylić.

  Życzę sobie i całej naszej Ojczyźnie, abyśmy każdego dnia naszego życia uświadamiali sobie, ile zawdzięczamy naszym przodkom, szczególnie tym, którzy przelali swoją krew w obronie Ojczyzny. Abyśmy szanowali to, co otrzymaliśmy i rozwijali  w taki sposób, aby następne pokolenia mogły z tego korzystać. Myślę, że najlepszym podsumowaniem tego wpisu będą słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego, w których zawarta jest wielka prawda dla nas wszystkich, że ,, być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, a zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”.