Czas ucieka…

   czas-1132x670Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami. A z końcem starego zazwyczaj wszystko się podsumowuje. Jest to bardzo praktyczne, bo wówczas możemy spojrzeć na wydarzenia minionych 365 dni z zupełnie innej perspektywy. W przedsiębiorstwach takie spojrzenie odbywa się poprzez sporządzenie bilansu, który ma zestawić ze sobą majątek czyli aktywa z pasywami, które są źródłami jego finansowania. Dlaczego i my nie moglibyśmy sobie takiego zestawianie zrobić. Tak więc do dzieła.

   Myślę, że miniony 2017 rok będę mógł zaliczyć do tak zwanych przełomowych. Wydarzyło się w nim wiele rzeczy, które właśnie takie mogą zyskać miano. W końcu nasze życie to nieustanna zmiana, to ruch, to heraklitowe panta rei. Gdyby się w nim  ni nie działo, byłoby po prostu nudno. Oczywiście nie twierdzę, że zmiany jakie mają zachodzić powinny być rewolucyjne. Czasami wystarczą tylko małe rewolucyjki. Jednak zdarzą się takie momenty w życiu, gdy trzeba bardzo konkretnie i z pełną mocą podjąć kluczową decyzję. Trzeba zaryzykować, zdając sobie równocześnie sprawę z tego, jakie mogą być tego konsekwencje. A mogą być one bardzo różne. Możemy dzięki naszej decyzji zbierać same laury i spijać najlepszą śmietankę, albo stać się uczestnikami wielkiego cierpienia. Wielokrotnie może zdarzyć się, że wszyscy się od nas odwrócą, że przestaną nas akceptować, że będą odnosić się do nas z pogardą, będą uważali, że nasza decyzja rani ich, że sprawiamy im tym ból, że przez to nasze relacje ulegną zmianie, czy całkowicie się zakończą. Czasami tak bywa. Nic na to nie poradzimy. Takie jest życie. Wszystko zależy od tego, jaką postawę my obierzemy. Myślę jednak, że każdy jako kowal własnego losu powinien czasami kierować się swoim wrodzonym egoizmem. Bo przecież to ja jestem odpowiedzialny za swoje życie, bo przecież to ja kiedyś zdam z niego świadectwo i w ostateczność to ja będę je przeżywał. To ode mnie i tylko ode mnie zależy jego ostateczny kształt. Wiem, nie jest to łatwe. Kończący się rok bardzo mocno mi to uświadomił. Pokazał, że czasami trzeba zachować się jak egoista. Mimo, iż to boli, mimo iż wymaga to wylania wielu łez swoich, ale także i innych, ale czasami tak po prostu trzeba. Wczoraj minęło i nie warto go roztrząsać. Jutro jeszcze nie nadeszło i trzeba jeszcze o nim myśleć. W tym momencie mamy tylko dziś i od niego wszystko zależy. Musimy je jak najlepiej wykorzystać.

   Czy żałuję czegoś, co wydarzyło się w roku 2017?  Hmm myślę, że nie. Każde doświadczenie tego roku i to dobre, ale także te złe miało mnie czegoś nauczyć, miało coś pokazać, miało coś uświadomić. W  życiu nie ma przypadków! One są tylko w  gramatyce! Każda spotkana osoba była ważna, każda odbyta rozmowa była konieczna, każde usłyszane czy przeczytane słowo nie było bezwartościowe i każda podjęta decyzja miała jakiś sens. Jeśli nie odkryty do tej pory, to mam nadzieję, że osiągalny do poznania w przyszłości. Nie wszystko muszę rozumieć. Zawsze jednak powinienem ufać, że nic nie dzieje się przypadkiem.

   Za to, co było złe- przepraszam. Za to, co było dobre- dziękuję. Paweł ze stycznia 2017 roku, to nie ten sam Paweł z końca grudnia. Wierzę głęboko, że to, co obecnie dzieje się moim życiu, ma swój sens i cel. Wierzę, że będzie to wspaniała przygoda, która trwać będzie do końca mojego życia. Życzę sobie w Nowym Roku przede wszystkim ufności. A Wam Drodzy Czytelnicy życzę, abyście nigdy nie tracili nadziei, abyście zawsze wiedzieli tlące się światło, które daje siły na pokonywanie codziennych problemów. I pamiętajcie, że jedna zgaszona świeczka nie zapali tysiąca innych, ale jedna paląca się rozpali sobą miliony. Bądźcie takimi  świecami.

P.S. Dzisiaj dowiedziałem się, że strona na której prowadzę mój blog działa tylko do 31 stycznia 2018 roku. Nie wiem jeszcze jak będzie wyglądało moje dalsze pisanie po tej dacie, ale obiecuję, że na pewno Was  nie zostawię.  Kontynuowanie prowadzenia bloga stawiam sobie jako postanowienie noworoczne.

Nowy Rok- Nowy Ja

pobrany plik   Do Nowego Roku jeszcze kilkadziesiąt dni. Oczywiście mam tutaj na myśli ten kalendarzowy.  Dla chrześcijan jednak, Nowy Rok nie rozpoczyna się wraz z nastaniem 1 stycznia. Liczenie wszystkiego od początku, zaczynanie wszystkiego od nowa, wybija wraz z pierwszą niedzielą Adwentu. Czyli mówiąc krótko- właśnie dzisiaj. Zazwyczaj jest tak, że wraz z Nowym Rokiem każdy postanawia sobie, że coś w swoim życiu zmieni, że na przykład nauczy się nowego języka, będzie regularnie chodził na siłownię, czy czytał więcej książek. Przeważnie wszystko to dzieje się pod hasłem: ,,Nowy Rok-Nowy Ja”. Dlatego chcę, abyśmy dzisiaj zastanowili się nad tym, co ja, jako chrześcijanin, jako człowiek przygotowujący się na święta Bożego Narodzenia mogę zmienić w swoim życiu? Co mogę zrobić, aby rzeczywiście to postanowienie zrealizować?

   Niektórzy powiedzą, że przecież ja nic nie muszę zmieniać, że wszystko jest dobrze, albo, że niech będzie tak, jak jest. I oczywiście może okazać się, że takie osoby mają rację. Każdy jest bowiem kowalem własnego losu i to od niego zależy jego teraźniejszość i przyszłość. Ale przecież, gdy stoję w miejscu, to się nie poruszam, gdy stoję w miejscu, to zazwyczaj inni mnie wyprzedzają i ostatecznie, gdy stoję w miejscu, powoli zaczynam się cofać. Dlatego powinienem zawsze, a nie tylko od święta, coś w swoim życiu zmieniać. Oczywiście nie mówię tutaj o jakiś diametralnych zmianach, o wywracaniu życia go do góry nogami. Chodzi mi bardziej o robienie takich mniejszych rewolucji. O takie małe, codzienne rewolucyjki. O nie naprawdę nie jest trudno. A  gwarantuję, że dzięki nim, to co dzieje się wokół nas i to, co przede wszystkim dzieje się w nas, będzie zmieniało się na lepsze. Zapytacie zapewne, co mam na myśli. Nie jest to nic wyszukanego. Jest to wszystko, o czym tak intensywnie mówi papież Franciszek. A mianowicie- MIŁOSIERDZIE. Czyli proste gesty, które każdego dnia możemy spełniać. Mówiłem przecież, że będzie łatwo. Aby zmienić siebie i świat wokół, wystarczy kubek zimnej wody podany spragnionemu, wystarczy ciepły koc podany zziębniętemu. Wystarczy otarcie łez tym, co płaczą, wystarczy gorąca zupa i dobre słowo powiedziane do bezdomnego. Wystarczy inne spojrzenie na sąsiada alkoholika, inne spojrzenie na romską kobietę zbierająca datki z dzieckiem na ręku czy niepełnosprawnego, który sam nie może przejść przez ulicę. Żyjąc w ciągłym pędzie nie umiemy dostrzec tego, co nas otacza. Naszą uwagę przykuwają jedynie wielkie litery na bilbordach, głośne reklamy w radiu, czy świecące iluminacje w galerii handlowej. Wracając z przedświątecznych zakupów, obładowani mnóstwem często niepotrzebnych rzeczy nie potrafimy przystanąć przy starszym, trochę nieładnie pachnącym panu, który u wejścia do supermarketu zbiera na bułkę.  Przecież ten, na którego przyjście czekamy, nie wymaga od nas rzeczy niewykonalnych. Nie wymaga od nas heroicznych czynów, które sprawią nam wielki ból czy cierpienie. Chrześcijaństwo bowiem, to nie religia cierpiętników i smutasów. To religia ludzi pełnych nadziei i radości. To religia pełna miłości. Miłości, która jest w stanie przemienić nawet najzimniejsze serce. Miłości, która sprawia, że wszystko odzyskuje nowy blask i nową jakość. I nie są do tego potrzebne ogromne pieniądze, nie są do tego potrzebne naukowe tytuły przed nazwiskiem. Do tego niezbędne jest tylko dobre serce. Więcej radości jest bowiem w dawaniu, aniżeli w braniu. Kto dostrzeże w najsłabszym, ubogim czy chorym swego brata, ten naprawdę doświadczy w swoim życiu rewolucji. Kto nie odtrąci zagubionego, kto poda rękę proszącemu, ten rzeczywiście doświadczy dobrej zmiany. Ten w pełni stanie się nowy. Wystarczy tylko prosty gest miłosierdzia.

   Tak więc u progu Adwentu. U progu Nowego Roku, zróbmy sobie dobre postanowienie. Niech ten czas nie będzie tylko okresem zakupów, gotowania, sprzątania i wiecznego zagonienia, ale będzie czasem odkrycia na nowo dotyków miłosierdzia. Dotyków, dzięki którym ćwiczymy swojego ducha i stajemy się nowym człowiekiem.

Rozważania o potędze czasu

   pobrany plikCzas. Każdy z nas wie, jak potężne to zjawisko. Nikt ani nic nie jest w stanie go zatrzymać. Nie można go także cofnąć. Nie zdoła się go także wyprzedzić. On był, on jest i on będzie. Kruszy skały, sprawia, że papier staje się żółty oraz, że włosy na głowie przybierają siwy kolor. Ale jakby tak się głębiej zastanowić, to chyba jest sposób, aby go oszukać, aby sprawić, że na chwilę zwolni, a może i nawet stanie w miejscu. Tym wytrychem są wspomnienia i marzenia. Wspomnienia zawarte na zdjęciach, pocztówkach, w zeszytach, czy te pozostające w naszych głowach. Dzięki nim możemy powracać do tego, co było, wtedy gdy tylko mamy na to ochotę.  A marzenia są ze swej natury swoistym  przyspieszaczem czasu. Dzięki nim możemy zerkać przez szparę drzwi z napisem PRZYSZŁOŚĆ. Tak więc chciałbym abyśmy dzisiaj- w ostatni dzień 2015 roku trochę wspólnie powspominali i pomarzyli. A więc do dzieła :) .

   Rok rozpocząłem z impetem, bawiąc się na jednym z lepszych Sylwestrów mojego życia. Wspólnie ze znajomymi witałem bowiem Nowy Rok nad polskim morzem- w turystyka-francja-paryz-05Łazach. A jak mówią, jaki Nowy Rok, taki cały rok. Przysłowie w moim przypadku sprawdziło się w 100%. Kolejne tygodnie i miesiące przyniosły bowiem ciekawe wydarzenia. Wspomnieć tu należy słynny Eurotrip, który został zapoczątkowany wyjazdem do stolicy Francji. Paryż zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zabytki, ludzie, atmosfera, jedzenie, to wszystko rozbudziło nieodpartą chęć, aby tam powrócić, aby jeszcze raz przeżyć wspaniałą przygodę w mieście Burbonów, Rewolucji i wieży Eiffla. Podobne uczucia rozpaliła we mnie Praga oraz Bruksela, które miałem okazję odwiedzić w kolejnych tygodniach. Bardzo często powracam wspomnieniami do tamtych dni, do przeżytych wraz z przyjaciółmi chwil, do wspólnych przygód, zabawnych sytuacji, zdjęć i filmów, których z tamtych chwil mamy całe mnóstwo. Każdy z tych wyjazdów wniósł w moje życie wiele cennych doświadczeń, otworzył nowe horyzonty, pokazał, że nasze życie to przede wszystkim ciągłe poznawanie i odkrywanie otaczającego nas świata.

   W tym też roku zakończyłem także najlepszy okres mojego życia. Skończyłem studia i szczęśliwie obroniłem tytuł magistra ekonomii. Łezka mi się w oku kręci, gdy pomyślę sobie, że ten czas już nigdy nie wróci, że już nigdy nie będę studentem, ze wszystkimi tego udogodnieniami, które objawiały się zniżkami oraz pełnymi jedzenia słoikami :) . Coś się skończyło, ale co innego się zaczęło. Nie skończyłem bowiem swojej przygody z Uniwersytetem Przyrodniczym. Zmieniła się jedynie rola, w której występuję. Teraz jestem szczęśliwym jego pracownikiem, który z uśmiechem na ustach przekazuje zdobytą wiedzę nowym zastępom studentów. Oby tak było aż do emerytury :) .

   W tym także roku przeżyłem wiele wspaniałych chwil z moimi koleżankami i kolegami. Wspólnie  śmialiśmy się, wspólnie przeżywaliśmy ważne dla nas wszystkich chwile, wspólnie podróżowaliśmy, zwiedzaliśmy, graliśmy, śpiewaliśmy, pielgrzymowaliśmy. Robiliśmy to razem, bo tylko tak jest najpiękniej- we wspólnocie. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna, dziękuję za to, że byliście i proszę Was- wybaczcie mi to, co było z mojej strony złe, to czym Was zraniłem lub obraziłem. Wejdźmy w Nowy Rok z czystym kontem, wejdźmy z nadzieją, że będzie on równie udany, jak ten, który kończy się.

  pobrany plikAle oprócz chwil radosnych, szczęśliwych i przyjemnych były także i te przepełnione goryczą. Zdarzały się mniejsze lub większe upadki, złe wybory. Czasami płynęły łzy, był krzyk i nerwy. Ale przecież życie to nie bajka, świat nie jest różowy. Jest czasami także szary. Naszym zadaniem jest go kolorować. Z upadku szybko się podnosić i robić wszystko, aby powtórnie się nie potykać o tę samą przeszkodę. Tego sobie i Wam- Drodzy Czytelnicy życzę :) .

   I na koniec należałoby trochę pomarzyć. Należałoby zaplanować nadchodzący rok. Tak zrobiłem w zeszłym roku. Część z tego, co wówczas planowałem, udało mi się zrealizować. Odsyłam do artykułu pod tytułem ,,Czas podsumowań”. Można sprawdzić, co się udało wykonać, a co w nadchodzącym Nowym Roku powinno zostać ponownie podjęte.  W tym roku przed planowaniem powstrzymam się. Dam się wykazać temu potężnemu zjawisku, jakim jest czas. Zobaczymy, co przyniosą kolejne godziny, dni, miesiące. Mam oczywiście kilka marzeń, większych i mniejszych planów, które chciałbym zrealizować w najbliższym czasie, ale nie będę nic mówić, aby nie zapeszać. Czuję jednak w kościach, że będzie to rok wyjątkowy. Rok przełomowy. Oby tak rzeczywiście było :) .

   A dla Was- Drodzy Czytelnicy- niech ten nadchodzący Nowy Rok nie będzie gorszy od poprzedniego. Życzę Wam, abyście nie marnowali żadnej chwili, abyście czerpali z każdego dnia pełnymi garściami, abyście pamiętali, że czasu nie da się cofnąć, nie da się go przyspieszyć. Można go jedynie zatrzymać- zatrzymać we wspomnieniach. Wspaniałych wspomnień zatem Wam życzę :) .

Podsumowań czas

images

   Bilans to zestawienie aktywów oraz źródeł ich pochodzenia czyli pasywów, sporządzony w określonej formie i na określony dzień. Każda firma, która jest do tego zobligowana musi takowy przygotować. Zazwyczaj tworzy go na dzień 31 grudnia danego roku. Ale podsumowania tego, co się wydarzyło w przeciągu ostatnich 12 miesięcy dokonują nie tylko firmy, ale także zwykli ludzie. Zawsze na koniec roku każdy z nas ustala, co udało się wykonać, co osiągnęliśmy. Przypominamy sobie także nasze porażki, klęski, zarówno te mniejsze, jak  i większe. I ja także, na kilka dni przed Nowym Rokiem postanowiłem zrobić takie małe podsumowanie mijającego roku.

  Muszę przyznać, że rok 2014 był dla mnie rokiem szczególnym. Szczególnym pod wieloma względami.  Przyniósł mnóstwo ciekawych chwil, które pozostaną na długo w mojej pamięci. Dał mi nowe doświadczenia, nauczył wielu rzeczy. Przede wszystkim mogę powiedzieć, że nauczył mnie pokory. Pokory, która jest niezwykle ważna w życiu, która pomaga nam być lepszymi. Zapewne zastanawiacie się, jakie wydarzenie nauczyło autora tych słów pokory? Otóż były to tegoroczne wybory. Brałem w nich udział jako ten, który mógł być wybrany. Niestety wyborcy nie obdarzyli mnie swoim zaufaniem, postawili więcej krzyżyków przy nazwisku mojego kontrkandydata. Może jestem za młody, może niedoświadczony, może kampanią była nieciekawa? Nie wiem tego. Wiem tylko tyle, że za 4 lata znowu spróbuję. Ten rok nauczył mnie także doceniania piękna, tego wszystkiego, co mnie otacza. Zarówno tego, co blisko, jak i daleko. Morze, góry, doliny, lasy, pola, łąki, to wszystko jest takie piękne, że nie sposób się tym nie zachwycać i dziękować, że można z tego korzystać. 12 ostatnich miesięcy uświadomiło mi również, jak ważne są relacje z innymi osobami, jak ważne jest ich zdanie, rady, okazywana pomoc. Dłoń przyjaciela jest  tysiąc razy więcej warta niż pieniądze. Jednak należy pamiętać, aby otaczać się odpowiednimi osobami, aby nie okazało się, że gdy nadejdą chwile trudne zostaniemy sami. Ten rok nauczył mnie także samodyscypliny. W związku z tym, że podjąłem dorywczą pracę w biurze rachunkowym musiałem nauczyć się dobrze gospodarować czasem. Nauczyłem się, go tak dzielić, aby na wszystko wystarczyło: naukę, pracę, odpoczynek i przyjemności. Jeszcze muszę nad tym popracować, ale jestem na dobrej drodze.

   Bilans sporządzany przez przedsiębiorstwa zawsze musi wyjść na zero. Aktywa muszą równać się pasywom. W moim przypadku to zestawienie się nie zeruje. Więcej jest w nim rzeczy dobrych, nich złych. Więcej chwil przyjemnych i miłych, niż tych smutnych. Mam nadzieję, że w Nowym Roku też tak będzie.

   Czego sobie życzę na Nowy Rok? Jakie są moje plany? Hmm… jest ich wiele. Niektóre prezentuję poniżej. Zobaczymy za rok, czy wszystkie udało się zrealizować :) :

-  chcę nauczyć się w końcu dobrze mówić w języku angielskim, skoro premier dokonał tego w 3 miesiące, to może i mnie uda się w ciągu 365 dni,

- chcę nauczyć się grać na gitarze,  bo jak na razie jedynym instrumentem na którym gram są nerwy :) ,

- chcę dobrze ukończyć studia, obronić pracę magisterską i podjąć pracę zawodową, którą będę wykonywał do 67 roku życia :) ,

- chcę poznać nowych, ciekawych ludzi, którzy wniosą w moje życie coś nietuzinkowego,

-chcę pojechać do Paryża, aby zobaczyć Mona Lisę,

- chcę przeczytać przynajmniej 50 książek :) ,

- chcę zacząć chodzić regularnie na basen a może i na siłownię,

- chcę przejść 300 kilometrów w lipcu,

- chcę mniej krzyczeć, denerwować się, być złośliwym, leniwym i rozkojarzonym,

- chcę poprawić jeszcze wiele rzeczy, ale nie będę tutaj o nich pisał :) .

 I na koniec Drodzy Czytelnicy chciałbym życzyć Wam, aby Nowy Rok 2015 przyniósł same dobre chwile, aby dał radość, uśmiech, spełnienie marzeń, aby każdy z Was po jego zakończeniu mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że to był dobry rok. Szampańskiej zabawy sylwestrowej ( ja w tym roku bawię się nad morzem w Łazach), no i do zobaczenia w nowym, 2015 roku :) .