Różaniec do granic

   13-netherlands-and-belgiumW pierwszą sobotę października, która równocześnie była pierwszą sobotą miesiąca i dniem, w którym Kościół czcił Matkę Boską Różańcową, rzesze ludzi udały się na granice naszego kraju, aby otoczyć je murem zbudowanym z paciorków różańca. Oddolna inicjatywa ludzi świeckich spotkała się nie tylko z aprobatą i wielkim uznaniem hierarchów kościelnych, ale przede wszystkim z pozytywnym odzewem wszystkich wiernych, którzy z różnych stron Polski spieszyli na jej krańce, aby modlić się o pokój dla niej i świata całego. Nie chcę jednak dłużej rozwodzić się nad przebiegiem tej akcji. Chcę abyśmy dzisiaj spojrzeli na inne granice. Nie te widoczne na mapie, nie te które wyznaczają długość i szerokość danego kraju, ale na granice, które są w naszym życiu.

   Każdy z nas jest w czymś ograniczony. Każdy z nas w większym lub mniejszym stopniu się czegoś boi, czegoś lęka, z czymś ma problem. Każdy ma takie miejsca w swojej duszy, których nie chce przekraczać, rejony, w które nie chce się zapuszczać. Są też wśród nas osoby, które stworzyły wokół siebie takie mury i słupy graniczne, że nie jesteśmy w stanie ich przekroczyć. I to do nas wszystkich Jezus kieruje słowa mówiące o tym, że On chce stanąć na granicy naszego serca. Chce stanąć w miejscu, w którym my nigdy nie stanęliśmy. Chce spojrzeć na nas takimi, jakim jesteśmy i powiedzieć, że nie mamy się lękać. On zwyciężył świat. Tylko dzięki zaufaniu Jego słowom możemy robić rzeczy wielkie. Możemy przełamywać będące w nas bariery, przekraczać nieprzekraczalne dotąd granice, szczególnie te związane  z trwaniem w grzechu. Możemy uwalniać się ze zniewalających nas więzów, które ograniczały naszą swobodę. Da się to jednak osiągnąć wówczas, gdy powierzymy wszystko Jemu, gdy to wszystko oddamy w Jego ręce. Jezus nasz zna. On wie, gdzie są nasze granice, on wie, gdzie zbudowaliśmy mur, który stanowi barierę dla Jego miłości. Często nasze życie jest tak pogmatwane, często jest ono przepełnione wieloma zranieniami, upadkami, błędami. To one są poniekąd cegłami, które stanowią elementy budulcowe. Nasz egoizm i chęć robienia wszystkiego po swojemu, stanowią spoiwo, dzięki któremu mur z każdym dniem może stawać się większy. Ale Jezus jest silniejszy od naszych szańców. Jemu wystarczy tylko jedno słowo, aby uzdrowić duszę człowieka. Wystarczy spojrzenie w oczy, aby wszystko się rozpadło. Istotnym jest jednak to, abyśmy chcieli, aby Jezus nas przemieniał. Bez naszego ,,chcę” Bóg nie będzie działał, nie będzie na siłę ingerował w nasze życie, nie będzie wchodził tam, gdzie Go nie zaprosimy. Jest za bardzo delikatny i subtelny. Jednak, gdy z naszej strony pojawi się zawierzenie, że tylko słowo wystarczy, aby dusza była uzdrowiona, wówczas będą dziać się cuda. Uwierzmy! To jest możliwe.

   Dlatego przekraczajmy nasze granice. Burzmy mury, które są wokół nas. Otwierajmy na oścież nasze serca. Nie róbmy tego jednak sami. Zawsze zapraszajmy do tego Jezusa. Bo tylko z nim jesteśmy w stanie przekraczać to co nieprzekraczalne.

10 wspaniałych dni

5   Tak jak obiecałem, kończąc ostatni z moich artykułów- dzisiaj pragnę podzielić się z moimi Czytelnikami wrażeniami z 81 Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Co by nie przedłużać, przejdę od razu do meritum.

   Czym tak naprawdę jest dla mnie pielgrzymka? Czy jest ona tylko 10- dniowym marszem z Poznania do Częstochowy? Gdyby tak było, jej sens byłby całkowicie wypaczony, a osoby w niej uczestniczące mogłyby równie dobrze przemierzyć tę trasę w pojedynkę, idąc w dowolnym czasie, dowolnej porze i zapewne tylko w sprzyjających warunkach atmosferycznych :) . Tym właśnie pielgrzymowanie różni się od zwykłego wędrowania, że zakłada wspólnotę- równość w różności. Mimo iż pochodzimy z różnych domów, mamy różne zwyczaje i nawyki, uczymy się bądź pracujemy w różnych miejscach, to na pielgrzymce musimy o tym wszystkim zapomnieć, musimy to wszystko odłożyć na bok. Bo pielgrzymka to czas, kiedy człowiek tak naprawdę uświadamia sobie, jak wiele w jego życiu jest niedociągnięć, jak wiele złych nawyków posiada, jak wiele różni, go od innych. To wówczas, idąc ramię w ramię obok osoby, której nie znamy (ale na Jasnej Górze już zapewne będziemy przyjaciółmi :) ), możemy wniknąć w głąb samego siebie. Poprzez spoglądanie na bliźnich, na ich roześmiane, zamyślone lub przepełnione cierpieniem twarze, możemy tak naprawdę poznać siebie. Z własnego- siedmioletniego już stażu pielgrzymowania- wiem, że pielgrzymka jest czasem, gdy przemianie ulega nasz charakter. To, co w ciągu roku zdaje nam się być przykrą koniecznością-  chociażby wstawanie skoro świt- wtedy nabiera innego sensu. Bo przecież, kto rano wstaje temu Pan Bóg daje, kto rano wstaje, ten ma dłuższy dzień i kto rano wstaje, ten może z zapałem i radością wyśpiewać Godzinki. To, na co, na co dzień zwykle nie mamy czasu, na pielgrzymce jest na wyciągnięcie ręki- Eucharystia, która jest centrum naszego kroczenia do Matki, Słowo Boże, chwile ciszy, które uświadamiają nam, ile hałasu i zgiełku jest wokół nas oraz, że głos Boga jest słyszalny tylko, gdy to my zamkniemy usta. Pielgrzymka jest także czasem, gdy potrafimy uznać nad sobą władzę innych- czy to księdza przewodnika czy służb porządkowych, jest czasem, gdy wszystko ma swoje miejsce- Msza Święta, posiłki, odpoczynek, modlitwa, rozmowa. W końcu jest czasem, podczas którego można poznać Boga, ale i drugiego człowieka. Czasem, gdzie zawiązują się nowe znajomości (Robert, żeby nie było, że obiecałem, iż o Tobie napiszę, a tego nie zrobiłem :) ), przyjaźnie, a nawet rodzi się miłość :) .

   Powiem Wam- Drodzy Czytelnicy, że w pielgrzymce nie jest najtrudniejsze te 300 kilometrów, które trzeba przejść. Trudnym nie jest także deszcz, który sprawia, że wszystko jest mokre, czy słońce, które opala nas, tak, że potem trudno jest się pokazać na plaży, gdyż wszystko opalone jest tylko do połowy :) . Nie jest trudnym wczesne wstawanie, późne kładzenie się spać, czy krótki sen. Najtrudniejszym po pielgrzymce jest utrzymanie jej ducha przez cały rok. Dlatego też, życzę każdemu pielgrzymowi 81 Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę, aby przez kolejne 365 dni, był taki, jak podczas tych 10 wyjątkowych dni. Wówczas świat wokół nas będzie piękniejszy a nasze życie na pewno okaże się łatwiejsze.

Dżuma w technicznej odsłonie

   578db33920edefbd4621094a251b418cb347e417Stosunki międzyludzkie są tak stare, jak stary jest świat. Pan Bóg nie pozostawił samotnie Adama i dał mu Ewę, aby ten w tym swoim życiu się nie nudził. Nikt z nas bowiem nie lubi być sam. Gdy nam kogoś brakuje próbujemy w jakiś sposób się z nim skontaktować. Kiedyś pisano do siebie listy. Obecnie kontakt  jest bardzo ułatwiony przez możliwości jakie daje nam współczesna technika. Internet, telefony, smartfony, tablety-  wszystko to sprawia, że mimo, iż jesteśmy od siebie oddaleni o wiele kilometrów, to możemy się komunikować w tak szybki sposób, jakbyśmy rozmawiali twarzą w twarz. Jednak czy te nowinki mimo swoich niewątpliwych zalet nie czynią kontaktów międzyludzkich mniej efektywnymi? Na to pytanie postaram odpowiedzieć w dzisiejszym artykule.37dbc5259aa484d258ec26b25d32034c282fa695

   Do zastanowienie się nad tym problemem skłoniły mnie dwie rzeczy. Po pierwsze moje własne obserwacje, po drugie fotografie niejakiego Babycakes Romeo, który na swoich zdjęciach uwiecznił, jak sam to nazwał ,,śmierć konwersacji”. Wspomniany przeze mnie artysta wykonywał te fotografie spontanicznie- na ulicy, w metrze, w kawiarni, sklepie, czy podczas przerwy w pracy. Bije z nich ponura prawda, że ludzie zamiast ze sobą rozmawiać, zazwyczaj uciekają od obecności drugiej osoby. Po wejściu do tramwaju wyciągają z kieszeni czy torebki telefon i sprawdzają, czy ktoś przypadkiem do nich nie napisał esemesa, wchodzą na portale społecznościowe, aby sprawdzić, czy i może tam , ktoś do nich nie wysłał 7cd4df3e2c8d548b8b353809d1e8f1592d99055bwiadomości. Idą na randkę i będąc już na niej , zamiast trzymać się za ręce, chwalą się, gdzie są, co jedzą i jak to jest przyjemnie. Czekając na autobus nikt nie rozmawia z nieznajomym, nie pyta go o to, co myśli o pogodzie, bo przecież łatwiej jest wyciągnąć komórkę i sprawdzić, czy może nasz znajomy nie napisał, że pada deszcz. Nawet jedząc zwykłą kolację z rodziną, bierzemy do ręki smartfona, aby zrobić zdjęcie swojego posiłku i potem, zamiast w spokoju spożyć ją z najbliższymi, z niecierpliwością czekamy na kolejne polubienie i komentarze, tych, którzy będą to zdjęcie oglądać.

   Dlaczego ludzie rezygnują z rozmów? Dlaczego zamiast patrzeć drugiej osobie w oczy c43c571af947aa7b0db1b44c8c5697b2a9b892b4wolą patrzeć w ekran komputera czy telefonu? Może mówienie boli? Chyba nie. Udowodnili to już starożytni, którzy mogli godzinami prowadzić dysputy filozoficzne. Więc skoro oni mogli, to dlaczego my nie możemy. Nie rezygnujmy z kontaktów z drugą osobą w twarzą w twarz. Nie rezygnujmy z prawdziwych uśmiechów, które są czymś naprawdę miłym, na rzecz popularnych obecnie emotikonów.  Nie porzucajmy bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem i pamiętajmy, że od rozmowy zawsze wszystko się zaczyna. A nóż widelec, może przyniesie ona coś wyjątkowego.