Wolność, równość, braterstwo…

ewolucj-600x433 Myślę, że słowa, które zamieszczone zostały w tytule dzisiejszego artykułu są wszystkim bardzo dobrze znane, a szczególnie tym, którzy uważali na lekcjach historii. Bowiem pewna  rewolucja, która przetoczyła się przez Francję w XVIII wieku, miała je zapisane na swoich sztandarach. A przecież i my, od kilku dni jesteśmy świadkami mniejszych rewolucji, które dzieją się na naszym polskim i wielkopolskim podwórku, a które głośno wołają o poszanowanie wolności oraz działania na rzecz równości i braterstwa. O nich właśnie chciałbym dzisiaj trochę poblubrzyć. Nie będzie to ani łatwe, ani przyjemne. Nie będzie także proste i bezkonfliktowe. Nie przejdzie, mam nadzieję, bez echa wśród Czytelników i liczę na to, że wywoła małą dyskusyjną burzę. Te dwie rewolucje, które mam zamiar opisać, dotyczą bowiem bardzo delikatnych i zarazem kontrowersyjnych tematów. Ale po kolei.

   Pierwsza z nich dotyczy tematu aborcji. Aborcji, która przez ostatni tydzień wywoływała i nadal wywołuje wiele emocji. Emocji zarówno przy ulicy Wiejskiej, jak i poza nią. Bo oto nasz wspaniały parlament debatuje nad projektami ustaw, które dotyczą tego tematu. Parlament pochyla się nad materią, która w mojej ocenie nie powinna mieć politycznego charakteru. Materią, która powinna dotyczyć tylko czterech osób: matki, ojca, dziecka i lekarza. Zapewne zastanawiają się Drodzy Czytelnicy, co ja na ten temat sądzę. Już spieszę ze swoją opinią. Nie raz, nie dwa na łamach tego bloga podkreślałem, że jestem osobą wierzącą, że jestem osobą, która w swoim życiu stara się żyć- czasami z lepszym, a czasami z gorszym skutkiem- zgodnie ze wskazaniami Dekalogu i nauki Kościoła. I w tym przypadku będę się na nich opierał. Uważam bowiem, że każde życie, niezależnie w jaki sposób poczęte (bo tego też dotyczą dwa projekty ustaw) jest ważne, jest święte i należy je chronić. Skoro wierzymy, że nasze życie nie jest dziełem przypadku i każdy ma do spełnienia jakąś misję, to powinno się robić wszystko, aby życie pojawiło się na tym świecie. Dziecko zdrowe, dziecko chore, dziecko niepełnosprawne, dziecko poczęte jako owoc miłości małżonków, czy to poczęte w wyniku gwałtu, jest stworzeniem, które w jakiś sposób w bożym planie zostało uwzględnione. I z tego punktu widzenia powinno mieć szansę, aby się urodzić. Równocześnie jednak należy pamiętać, że jesteśmy osobami wolnymi. Posiadamy wolną wolę, która nas w żaden sposób nie krępuje. Możemy robić to, na co mamy ochotę. Wszystko bowiem, zależy od nas. To ja, to Ty- samodzielnie- kiedyś będziemy zdawać sprawę z swojego życia, ze swoich wyborów. Będę tylko ja i On. I tu pojawia się zasadniczy problem. Czy posłowie mogą wpływać na mój wybór? Czy swoimi decyzjami mogą decydować o tym, co zrobię ze swoim życiem lub życiem, za które jestem odpowiedzialny? Jeśli alkoholik będzie chciał się napić -chociaż jest na odwyku- to zrobi wszystko, aby zaspokoić swoje pragnienie. Jeśli zabójca będzie opanowany żądzą mordu, to zrobi wszystko, aby polała się krew. Mimo tego iż wiedzą, jakie są tego konsekwencje. I tak samo jest z aborcją. Jeżeli matka wraz z ojcem, podkreślam wraz z ojcem uzna, że nie chce dziecka, które nosi pod swoim sercem i znajdzie lekarza, który bez skrupułów pozbawi to dziecko życia, to nikt nie może wpłynąć na ich wybór. Robią to bowiem zgodnie ze swoją wolą. Oni się na to godzą. I niezależnie, jakie kary prawo nakładałoby na takie osoby, one nie cofną się przed swoją decyzją. Tak jak przed gwałtem nie cofa się gwałciciel czy przed kradzieżą złodziej. Możemy mówić, że życie jest święte- bo jest. Możemy mówić, że życie jest darem- bo jest. Możemy mówić, że każdemu powinna zostać dana szansa, aby pojawił się na tym świcie, ale nie możemy równocześnie ingerować w czyjeś życie. Dać radę, upomnieć, porozmawiać, nakłonić, ale nie kazać komuś coś na siłę zrobić! Nie tędy droga. Bardzo lubię owoce morza. Znam jednak dziewczynę, która ich nie znosi. Nieważne ile razy bym ją namawiał, aby je zjadła, aby chociaż spróbowała, co traci- nie przekonam jej, aby ich skosztowała. Ma wolny wybór i z niego korzysta. Tak samo powinno być z aborcją. Prawo powinno życie chronić, ale w taki sposób, aby nie ograniczać wolności wyboru.

   No i druga z rewolucji. Ta, która dzieje się obecnie w Poznaniu, a która wzbudza wiele kontrowersji. Dotyczy ona mianowicie Parady Równości i związanej z nią akcji, polegającej na dekorowaniu poznańskich ulic tęczowymi flagami. Temat homoseksualizmu jest stary jak świat i od zawsze rodził i rodzi wiele sprzecznych emocji. Bo jednocześnie wiemy, że coś takiego jest, ale nie chcemy o tym słyszeć. Wiemy, że żyją obok nas tacy ludzie, ale równocześnie nie chcielibyśmy, aby nasz sąsiad czy sąsiadka zza płotu okazali się gejem czy lesbijką. Lubimy kogoś, cenimy go za to, kim jest lub co sobą reprezentuje, ale gdy dowiadujemy się, że dokonał coming-outu, nagle zmieniamy front. Czemu tak się dzieje? Pozwalamy, aby ulicami przechodziły procesje Bożego Ciała. Grupa ludzi powie- żaden problem- inna będzie odmiennego zdania i będzie chciała, aby wiarę manifestować tylko w domu czy kościele. Wolność? Wolność! Pozwalamy, aby ulicami przechodziły marsze niepodległościowe, rocznicowe. Cześć społeczeństwa powie- żaden problem- inna będzie przeciwna. Pozwalamy, aby budowano pomniki- Jezusowi, Janowi Pawłowi II, ofiarom katastrofy smoleńskiej. Część społeczeństwa jest za, inna wręcz przeciwnie. Ściernie się poglądów było, jest i będzie. Więc skoro Konstytucja gwarantuje wszystkim wolność, to niech ta wolność będzie respektowana. Jeśli chcą przejść ulicami Poznania jeden dzień w roku, niech przejdą. Co im szkodzi. Podejmujmy wspólnie takie decyzje, aby w różnorodności odkrywać jedność. Aby budować mosty, a nie je burzyć, aby mury upadały, a nie zostawałby budowane. Ktoś powie, że większość ma prawo głosu i mniejszość musi ustąpić. Zgoda, ale ta większość, kiedyś też była w mniejszości- przykład: obecny rząd. Szanujmy siebie, poprzez szanowanie swojej wolności.

   I z tym Was pozostawiam. Namąciłem Wam w głowie, ale cóż- czasami tak trzeba.