Korzyści czy straty?

   19149058_1628436863864658_2517971844425524406_nIleż to razy Drodzy Czytelnicy stawaliśmy przed trudnym wyborem? Ileż to razy zastanawialiśmy się, czy podjęta przez nas decyzja jest tą właściwą? Ileż to razy nie widzieliśmy celu obranej przez siebie drogi? Myślę, że takich sytuacji w naszym życiu było bardzo wiele. Sądzę, że spotkały nas one już kiedyś, ale na pewno więcej z nich jest jeszcze przed nami. I co wtedy robić? Jak się zachować? Jaki zrobić krok, aby wszystko było tak, jak byśmy chcieli?

   A może właśnie jednak, nie zawsze powinno być tak, jak sami sobie to wymarzyliśmy? Może czasami powinno spotkać nas zaskoczenie, inne warunki? Może czasami nasze życie powinno wywrócić się do góry nogami? To co sobie zaplanowaliśmy, to co sobie wcześniej w głowie ułożyliśmy, to do czego tak mozolnie dążyliśmy, całkowicie traci sens. Bo okazuje się, że nasze plany nie były zgodne z tym, co w stosunku do nas zaplanował Pan Bóg. Skończyliśmy wymarzoną szkołę średnią, ukończyliśmy z wyróżnieniem studia, znaleźliśmy dobrze płatną pracę, nasze życie bogate jest w wielorakie atrakcje, aż tu nagle wkracza w nie Bóg, który mówi, że nie tędy droga. Mówi, że zaprasza nas do lepszej przygody. Mówi, że zaprasza na drogę pełną ryzyka, drogę, która będzie niczym kolejka górska, która będzie obfitowała w chwile radosne, szczęśliwe, pełne śmiechu, ale także będzie czasem zwątpienia, samotności, bólu czy opuszczenia. A może tak naprawdę, to my doskonale wiedzieliśmy, co powinniśmy w życiu czynić, ale nie potrafiliśmy znaleźć w sobie odrobiny odwagi? Może próbowaliśmy w sobie tłumić ziarenko bożego planu, może mówiliśmy Bogu, że ma zaczekać, że ma mniej napierać, że przecież my mamy inne zamiary, inne marzenia, że przecież to ja wiem lepiej, co dla mnie dobre. Przykładów takiego zachowania można mnożyć wiele. Czy tak też nie postępował święty Augustyn? Czy on hulaka, rozpustnik, rozrabiaka, tak naprawdę w głębi duszy nie czuł, że to co robi nie jest zgodne z wolą bożą, a  jest tylko jego ucieczką od głosu z góry? A przykład Izraelitów idących do Ziemi Obiecanej. Wiedzieli, że Bóg w stosunku do nich przygotował wielkie rzeczy, że przecież z miłości do nich wywiódł ich z Egiptu. Mimo to wątpili. Mimo to robili wszystko po swojemu. I chyba właśnie dlatego ich wędrówka trwała tak długo. Czasami po prostu potrzeba czasu.

   Przychodzi jednak moment, że mimo, iż układamy sobie życie po swojemu, według własnego scenariusza, dochodzimy do wniosku, że wszystko oczywiście jest OK, jestem spełnionym człowiekiem, z bagażem wszelakich doświadczeń, ale czegoś mi brakuje. Czujemy niedosyt, czujemy pustkę, której własnymi siłami nie potrafiliśmy zapełnić. I wtedy powraca pytanie, czy robię to, czego oczekuje ode mnie Bóg? Pan Bóg jest jednak bardzo cierpliwy i czeka na moment, kiedy się zorientujemy, że to jednak On miał rację. Jest też bardzo czuły i delikatny. Cały czas daje nam podpowiedzi i wskazówki, abyśmy mogli odkryć jego wolę. Pytanie tylko, czy my traktujemy je jako zwykły przypadek, czy potrafimy spojrzeć na to wszystko oczyma wiary.

  Zastanówmy się nad tym dzisiaj i zapytajmy sami siebie, czy na pewno robię w życiu to, czego oczekuje ode mnie Bóg?  Bo czasami Drodzy Czytelnicy trzeba w życiu coś stracić, aby móc zyskać dużo więcej. A więc: ODWAGI!!!

P.S. Jeśli o mnie chodzi, ja już zadałem sobie takie pytanie :)