Znachor pilnie potrzebny

1465727292_nvkjyf_600   Żyjemy w czasach, w których medycyna stoi na bardzo wysokim poziomie. Lekarze na całym świecie dokonują bardzo skomplikowanych operacji, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu były w sferze nierealnych mrzonek, a teraz są wykonywane bez większego problemu. Potęga ludzkiego umysłu jest naprawdę wielka. Jednak ja dzisiaj nie chcę poświęcać mnogości zdań peanom na cześć dziedziny wiedzy, której w mitologii greckiej patronuje Eskulap, ale chciałbym trochę poblubrzyć o praktykach znachorski. A mianowicie o jedynym znanym mi znachorze nazwiskiem Kosiba.

   Antoni Kosiba a raczej należałoby rzecz profesor Rafał Wilczur jest bohaterem dwóch książek Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Książek, które skradły moje serce, i które wywarły duży wpływ na moje życie. Zarówno ,,Znachor”, jak i ,,Profesor Wilczur” są powieściami ponadczasowymi, które niosą w sobie bardzo ważne przesłanie dla ludzi każdej epoki i każdego stanu. Pokazują różnych bohaterów, problemy, z którymi się spotykają i wybory, których dokonują. Zarówno te szlachetne, jak i te nie licujące z człowieczeństwem. Mimo, iż opisane przez autora wydarzenia dzieją się niemal 100 lat temu, nic od tamtej pory nie zmieniło się w ludziach. Nadal na świecie istnieją tacy, którzy potrafią być szlachetni, którzy przedkładają dobro innych ponad swoje, którzy wybaczają wyrządzone im krzywdy, dla których nie liczy się zamożność portfela, ale osoba ludzka, którzy potrafią dostrzec piękno i dobro, w tych, których wszyscy odrzucili, którzy potrafią wyświadczać bliźnim dobro nie oczekując żadnej zapłaty. Do takich właśnie osób należy tytułowy Znachor- Antoni Kosiba. Jego życie i czyny pokazują, że można być dobrym, nawet wtedy, gdy wydawać by się mogło, że nie jest to wskazane, że życzliwy uśmiech prostego chłopa, któremu uratowało się życie jest po stokroć więcej wart niż tysiące płacone przez zamożnych pacjentów lecznicy. Pokazują, że czasami trzeba wszystko stracić, aby zobaczyć, co tak naprawdę w życiu się liczy, że nie zawsze sukces, sława i pieniądze są najlepszym lekarstwem na problemy. Profesor Wilczur jest przykładem wyjątkowego człowieka, wręcz ideału, do którego każdemu z nas jest daleko, ale do którego każdy z nas powinien dążyć. Myślę, że więcej w nas jest profesorów Dobranieckich, doktorów Pawlickich czy państwa Czyńskich, którzy próbują pokazać, że to oni są pępkiem świata, a którzy nie potrafią dostrzec, że drugi człowiek, to nie przedmiot, ale podmiot. Ja osobiście jestem zakochany zarówno w obu powieściach, jak i ekranizacji ,,Znachora” w reżyserii Jerzego Hoffmana, którą zawsze oglądam, gdy jest wyświetlana w telewizji. Mimo, iż prawie cały film znam na pamięć, to zawsze z dziecięca ciekawością po raz kolejny siadam i upajam się światem, w którym żyje Antoni Kosiba, który jak sam powtarza ,,nie pomaga biednym ani bogatym, ale pomaga ludziom”. I tego sobie i Wam- Drodzy Czytelnicy życzę, abyśmy zawsze w życiu dokonywali takich znachorskich wyborów.

P.S. Wszystkim, którzy jeszcze nie czytali a tym bardziej nie wiedzieli ,,Znachora” gorąco polecam nadrobienie. Zobaczycie, że warto poświecić ten czas na poznanie przygód Antoniego Kosiby albo jak kto woli profesora Rafała Wilczura.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.