W kuchni czuć już zapach lasu.

Jakoś mniej też jest hałasu.

Karp z uśmiechem w wannie pływa.

Aktu łaski się spodziewa.

Uszka w barszczu nasłuchują,

czy je dzisiaj ugotują.

Kluski z makiem się witają,

i grzybową pozdrawiają.

A kapusta, ta z grzybami

plotkuje swawolnie ze śledziami.

I tylko Maryja taka zmartwiona.

Stoi z Józefem zasmucona.

Bo nie wie czy znajdzie miejsce dla Dzieciątka?

Tego jeszcze pacholątka.

Gdzie Go złoży Panna Święta?

Czy na świecie znajdzie dom?

Jemu niepotrzebny tron.

Starczy miłości odrobina.

Tylko tego od nas  wymaga dziś  boża Dziecina.

Obyśmy nigdy nie zatracili prawdziwej istoty

Świąt Bożego Narodzenia.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.