Z tajemnicą w walizce

Drodzy Czytelnicy!

Oddaje do Waszych rąk, albo lepiej byłoby rzecz do Waszych oczu pierwsze z trzech opowiadań o Hrabinie Karolinie i jej przygodach. Dlaczego to coś zrodziło się w mojej głowie- nie wiem. Ale skoro się zrodziło, to warto podzielić się tym z innymi. Tak więc miłej lektury :)

matejko-katarzyna-potocka   Baronowa Karolina była bardzo ciekawą osobą. Często się uśmiechała, miała ogromne poczucie humoru i wielki dystans do siebie. Potrafiła bez problemu żartować o swojej, jakby to powiedzieć, lekkiej otyłości.  Wszyscy ją lubili. Rzadko się zdarzało, aby na kogoś się złościła. Działało to także w drugą stronę. Darzono ją wielkim szacunkiem i uznaniem. Była już trzeci raz z rzędu Przewodniczącą Arystokratycznego Związku Kobiet oraz członkinią  Rady Miejskiej. Uchodziła za wyrocznię w wielu sprawach, chociaż sama się za kogoś takiego nie uważała. Wiedziała o sobie samej trochę więcej niż inni. Baronowa Karolina miała bowiem pewien sekret, który był znany tylko jej, a który w przyszłości miał zaważyć na jej życiu. Ale do tego dojdziemy w swoim czasie.

  Gdy przyjechała do hrabiowskich włości 10 lat temu miała przy sobie tylko mały tobołek, w którym zawierał się cały jej majątek i tajemnica. Ale gdy stanęła przy rozwalającej się mosiężnej bramie, stwierdziła, że to jest miejsce, w którym chce zamieszkać. Na początku rozgościła się w małym domku, który wcześniej należał do służby. grady_szlacheckie-9Musiała to zrobić, gdyż pałac, który miał być miejscem jej późniejszego życia był w opłakanym stanie. Trzeba było naprawić dach, który przeciekał przy mocniejszych ulewach. Trzeba było okitować okna, gdyż jesienią po pokojach hulał wiatr. Hrabina Karolina musiała także wybudować mur, aby ochronić pałac przed dzikimi zwierzętami mieszkającymi w sąsiednich lasach. W budowaniu murów jednak nikt nie był lepszy niż Harbina Karolina. Nie jeden już w swych życiu zbudowała, dlatego tez i teraz nie obawiała się zadania, które przed nią stało. Mur musiał być gruby i wysoki. Musiał być kilkuwarstwowy, tak aby było go trudno sforsować. Mur miał pełnić także inną funkcję, o której wiedziała tylko sama zainteresowana. Gdy wszystko już zostało zrobione, gdy prawie wszystkie pieniądze Harbina wydała na remont, w końcu mogła zamieszkać w pałacu. Mogła tak na dobre rozgościć się w swoich włościach.

   Będąc bardzo rozrywkową kobietą, często zapraszała do siebie wiele osób- przyjaciół, bliskich i dalekich znajomych. Lubiła przebywać w ich gronie. Oni to odwzajemniali. Przynajmniej raz w miesiącu organizowała bal, które zazwyczaj kończył się nad ranem. Było wszystkim bardzo dobrze. Podczas jednego z takich balów hrabina Karolina poznała przystojnego mężczyznę, który zawrócił jej w głowie. Był bardzo szarmancki. Kokietował ją w bardzo miły sposób. Był inny niż wszyscy. Hrabina Karolina poczuła się znowu tak, jakby miała dwadzieścia lat.  pobranePoczuła się wyjątkową. Ale z tyłu głowy miała cały czas swoją tajemnicę. Nie dawała jej ona spokoju. Głos w głowie cały czas szeptał, że nie powinna, że jej nie wolno, że będzie nieszczęśliwa. Ona jednak próbowała te podszepty wypierać. Próbowała je w sobie zagłuszać, usprawiedliwiając to tym, że minęło już wiele czasu, że przecież to było tak dawno, że to się już nie powtórzy. I tak wielokrotnie powtarzane w głowie kłamstwo stało się prawdą, a Harbina Karolina w końcu odpowiedziała na zaloty swojego adoratora. Początek ich związku obfitował w cudowne chwile. Wspólnie jeździli na konne przejażdżki, zbierali kwiaty na pobliskich łąkach, kąpali się zimnym, rwącym strumyku. Wspólnie układali i śpiewali piosenki, malowali obrazy, uczyli się gry na fortepianie. Każdy, kto widział ich zażyłość stwierdzał, że są sobie pisani, że dobrze im będzie razem. Wielu wieszczyło im ślub. Oni sami o tym myśleli. Ale pewnego dnia doszło do sytuacji, która wywróciła ich plany do góry nogami.

   W hrabiowskich włościach Karoliny zjawił się gość. Gość, który nigdy wcześniej się tam nie pojawiał, ale który był Karolinie bardzo dobrze znany. Była to jej siostra Helena, lebrun-hrabina-skavronskaia1789która mieszkała prawie trzysta mil na zachód od hrabiowskich włości. Początkowo nic nie wieszczyło nieszczęścia, które miało wstrząsnąć pałacem i okolicą. Siostry przez kilka dnia spędzały ze sobą długie godziny na rozmowach i spacerach. Wspólnie piekły chleb, usuwały chwasty z przypałacowego ogródka, huśtały się na huśtawce. Czuły się tak, jak kiedyś, gdy mieszkały razem ze swoimi rodzicami i bratem w pałacu w okolicach Sękatego Lasu. Iddyla jednak skończyła się, gdy po dwutygodniowej nieobecności do pałacu powrócił narzeczony Karoliny- Horacy. Do tej pory siostra myślała, że Harbina Karolina mieszka sama, dlatego też nie powracała do tematu, który sprawił, że wiele lat temu musiały się rozstać. Teraz sytuacja się zmieniła.

   Tej samej nocy, kiedy do pałacu powrócił Horacy, Helena nie budząc nikogo, zakradła się do pokoju, który zajmowała jej siostra. Wyrwała ją z błogiego uścisku Morfeusza, bo nie mogła już dużej czekać, aby dowiedzieć się prawdy. Jeszcze nie w pełni rozbudzona Karolina zapytała tylko- co się dzieje? W odpowiedzi usłyszała wykrzyczane pytanie- powiedziałaś mu? Powiedziałaś mu o Twojej przeszłości? Powiedziałaś mu kim tak naprawdę jesteś? Powiedziałaś mu? Hrabina Karolina spodziewała się tego pytania. W końcu głos w głowie, który zawsze jej to powtarzał zatriumfował.  Poprawiła się na łóżku, przeczesała ręką włosy i powiedziała swojej siostrze, to wszystko, co leżało jej na sercu. Powiedziała jej, że boi się siebie, że wie, że może po raz kolejny zrobić, to co kiedyś, że każdego dnia o tym myśli. Powiedziała także, że jest jej z tym źle, że nigdy tak naprawdę nie może być sobą, że każdego dnia musi ubierać się w strój, którego nie chce nosić, Graf_Orlovktóry ją ogranicza. Wykrzyczała, że mur, który zbudowała  w sobie i wokół siebie jest tak gruby, że nie da się go tak łatwo zburzyć, że powiedzenie prawdy sprawi, że wszyscy się od niej odwrócą, że wszyscy będą przeciwko niej, bo przecież mieli ją za inną. Bo przecież Karolina była dla nich wzorem, na którym się opierali. Kiedyś nawet mieszkańcy sąsiedniej wioski zwrócili się do niej o pomoc, w takiej samej sprawie, która ją dręczyła. Ona im pomogła, ona dała im radę. A teraz co, miałaby powiedzieć prawdę, miałaby przyznać się, że ona sama jest taka, jak ten mężczyzna, którego posadzono w więzieniu. O nie, nigdy tego nie zrobię- niemal płacząc powiedziała Karolina i wybiegła z pokoju.

   Traf chciał, że wybiegając wpadła na stojącego przy drzwiach Horacego, który akurat tamtędy przechodził. Słysząc kłótnie sióstr zatrzymał się przy drzwiach i niestety wszystko usłyszał. Chwycił Hrabinę Karolinę za lewy nadgarstek i powiedział- o czym mówiła Twoja siostra? O co chodzi z tą tajemnicą? Kim Ty jesteś? Chcę to wiedzieć?- krzyczał wręcz Horacy. Karolina zachowując powagę należną hrabinie stanęła i pełna spokoju rzekła- dla Twojego i mojego dobra musimy się rozstać. Musisz odejść i obiecać mi, że nigdy tu nie wrócisz. Było mi z Tobą dobrze. Ten wspólny czas, był najlepszym w moim dotychczasowym życiu, ale jeśli chcesz cieszyć się jeszcze długim życiem, musisz stąd odejść. Musisz to zrobić jak najszybciej Horacy. Tak naprawdę nigdy mnie nie poznałeś. Moje wcześniejsze życie nauczyło mnie, tak kryć swoje sekrety, aby nikt o nich się nie dowiedział, aby nikt nawet się nie domyślił. Widzisz sam. Mieszkam tu już prawie 10 lat, a nikt nigdy nie pytał mnie dlaczego mieszkam tutaj sama. Nie zapytali mnie, dlaczego nie odwiedzają mnie członkowie mojej rodziny. 7c191028-ff7a-4a44-b906-a1eac7b1ac31Od początku stworzyłam wokół siebie atmosferę dobrej, życzliwej i przyjacielskiej osoby, że nikomu by do głowy nie przyszło, że mieszkają obok morderczyni. Morderczyni swoich własnych rodziców i brata. Tak Horacy, na moich rękach jest krew moich bliskich. To jest moja tajemnica- te słowa były ostatnimi, które wypowiedziała przed utratą przytomności. Były też ostatnimi, które wypowiedziała do Horacego. Gdy się obudziła, jego już nie było. Wyjechał, nie zostawiając nawet listu. Zrobił coś, czego tak bardzo się obawiała.  To uświadomiło jej jednak jedno. Musi o tym powiedzieć innym, musi być z nimi szczera. Nie można całe życie żyć w kłamstwie. Ono niszczy ją od środka. I  mimo, iż uśmiecha się w dzień, w nocy płacze w poduszkę. Musi zaprosić wszystkich znajomych na bal i wszystko wyznać. Wtedy będzie mogła żyć tak naprawdę. Wtedy będzie sobą. Hrabiną Karoliną- zabójczynią własnych rodziców i brata, ale także człowiekiem, który chce się zmienić, któremu należy dać szansę, któremu należy zaufać, mimo wszystko….

Blisko i daleko nie tylko palcem po mapie

   14022228_970147246431475_151491744836873362_nOd razu zaznaczam Drodzy Czytelnicy, że dzisiejszy wpis będzie trochę przydługawy. Dlatego też osoby, które nie lubią czytać o podróżach, o interesujących miejscach znajdujących się  w Polsce i Europie, zachęcam do opuszczenia strony, co by nie tracić 15-minut cennego czasu na czytanie pawłowych blubrów (co oczywiście nie oznacza, że swoim wejściem nie podbiliście mi statystyk- z czego bardzo się cieszę :) ). A osoby, które lubią podróżować- nie tylko palcem po mapie- zapraszam do wygodnego fotela. Rozsiądźcie się. Oczywiście wcześniej zaparzcie sobie duży kubek herbaty lub kakao. I przygotujcie się na dłuuuuuuugi trip. A więc zaczynamy.

   Swoją wakacyjną, podróżniczą przygodę zacząłem w tym roku, tak jak to już czynię 8 lat od Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Tak, tak Drodzy Czytelnicy. Wraz z ponad 1000 osób przeszedłem pieszo z Poznania do Częstochowy. Mówię Wam- super przygoda. Codziennie nocleg w innym miejscu. Codziennie inna zupa pomidorowa. Uwierzcie mi- niby taka prosta zupa, ale każda ma inny, wyjątkowy smak. 13668992_941874692592064_408759641243206255_nCodziennie nowi ciekawi ludzie, których spotykamy na szlaku i starzy znajomi, których widzisz tylko przez te 10 dni. Znajomości, które zawiązują się podczas drogi są wspaniałe i na długie lata. A ile można się o sobie dowiedzieć. Można sprawdzić wytrzymałość swojego organizmu, odporność na ból, deszcz i palące słońce. Można ćwiczyć się w altruizmie, sprawdzić zdolność wczesnego wstawania, czy zdolności do zachowywania przez dłuższy czas ciszy. Można sprawdzić swój głos i zdolność do zapamiętywania piosenek. No i oczywiście można wypróbować swoją wiarę, pogłębić ją, umocnić. Tak więc wszystkich zapraszam do podjęcia trudu pielgrzymowania w przyszłym roku. Oczywiście w grupie 5 Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę.

   13872691_951679974944869_7567901346196184513_nA co było po pielgrzymce? Po pełnym przygód 10-dniowym tuptaniu do Częstochowy przyszedł czas na Światowe Dni Młodzieży. Najpierw przeżywane te we własnej parafii- z gośćmi z Etiopii, następnie te diecezjalne- na poznańskiej Cytadeli. Właśnie uczestnictwo w diecezjalnych obchodach przyczyniło się do tego, że pojechałem do Krakowa. Znalazłem się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i przy odpowiednich osobach. I tak dane mi było zobaczyć papieża Franciszka. Dane mi było doświadczyć entuzjazmu wiary. Dane mi było przeżyć wspaniałe chwile, które pozostaną ze mną na długo. Gdybym nie pojechał w lipcu na ŚDM, to całe życie bym sobie wyrzucał, że było to coś na wyciągnięcie ręki, a ja nie skorzystałem. Na szczęście nie będę musiał tego robić.

   Nie zdążyłem zapomnieć o Krakowie a znów w nim byłem. Tym razem wybrałem się do grodu Kraka z rodzinną w celach turystycznych. Wawel, Skałka, Smocza Jama, Stary Rynek, Barbakan, Kościół Mariacki, ul. Grodzka i Bracka, okno papieskie, kościół franciszkanów, Błonia. A poza tym opactwo w Tyńcu. Kraków jest przepięknym miastem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Miesiąc by nie starczył, aby poznać wszystkie13895514_951460244966842_2121516639314823881_n jego zakamarki. Po Krakowie przyszedł czas po raz wtóry na Częstochowę i pierwszy raz w tym roku na Łódź. Kawa na Piotrkowskiej smakuje inaczej. No i ten Miś Uszatek. A tak nawiasem mówiąc. Polska wcale nie jest w ruinie, jak głosiła w kampanii wyborczej pewna partia. Polska jest piękna. Drogi, mosty, wiadukty, obwodnice, autostrady- coś wspaniałego. Moja czerwona Micra- zwana pieszczotliwie ,,Biedronką”- mknęła przez wspaniały kraj. Nie mamy się czego wstydzić. Musimy być dumni z naszej ojczyzny.

   I przyszedł czas na wakacje, na które czekałem cały rok. Przyszedł czas na Chorwację. Po krótkim odpoczynku po krakowskich wojażach, wyruszyłem na Bałkany, przejeżdżając przez urokliwe Czechy, Słowację i Węgry. Chorwacja jest przepiękna. Morze, góry, plaża, palmy, mandarynki, bora bora (ciepły, wiejący zazwyczaj 3 dni wiatr), rakija i inne frykasy. Jak ja to stwierdziłem: dasz mi pracę, wikt i opierunek, to zostaje tutaj na zawsze. I to nie są puste słowa. Jestem zauroczony każdą miejscowością, którą dane mi było odwiedzić. Makarska (nie mylić z masakra), Split, Trogir, Dubrownik, Jelsa, Bol, Mostar, Medjugorie, jeziora Plitwickie i Park 14063993_973385209441012_8758232251623751282_nNarodowy rzeki Krka. Wielość doświadczeń- zarówno wizualnych, zapachowych jak i smakowych sprawia, że trudno to wszystko opisać w kilku słowach. Nie pozostaje mi nic innego, jak z czystym sumieniem polecić Chorwację każdemu, kto nie wie, gdzie pojechać w przyszłym roku na wakacje. Ja na pewno tam wrócę.

   Może koniec z tymi wyjazdami. Trzeba trochę w domu pomieszkać. Ależ skądże- jedziemy dalej. Tym razem moje kroki skierowały się na wschód Polski, a konkretnie do Białej Podlaskiej, gdzie uczestniczyłem w XXIII Kongresie Ekonomistów Rolnictwa i Agrobiznesu. Miałem okazję poznać ciekawe osoby z całej Polski, posmakować tamtejszych smakołyków, między innymi kartaczy, czy sękacza. Ale najciekawszym w tym wszystkim był wyjazd na Białoruś. Miałem wyjątkową okazję przebywać w tym dość ,,egzotycznym” kraju, rządzonym twardą, dyktatorką ręką. Jakież też było moje zdziwienie, gdy po przekroczeniu granicy zobaczyłem piękne europejskie miasto Brześć, z równo przystrzyżonymi trawnikami, czystymi ulicami. Brześć z supermarketami takimi 14291853_984980228281510_2642344602463850938_njak u nas, z radiem, z którego płyną znane piosenki. To był pierwszy z pozytywnych i zaskakujących akcentów. Kolejnymi była wizyta na fermie strusi, gdzie niewątpliwą niespodzianką była możliwość spróbowania jajecznicy ze strusiego jaja oraz kotleta ze strusia (oba dania bardzo pyszne). Brześć to przede wszystkim twierdza brzeska- piękna, powojenna twierdza, z historią zawartą w każdym zakamarku oraz cerkwie i piękny rynek, na którym podziwiać można latarnie, codziennie zapalane przez latarnika. Coś wspaniałego. Białoruskie piwa, wódki i czekolady też niczego sobie.

    I na tym bym zakończył, bo przecież wypadałoby. Ale niestety, to jeszcze nie koniec. Powiedziecie- skąd ten Krysztofiak ma tyle urlopu? A ja na to- pracuję na uczelni :) . Co ja na to  poradzę, że mój pracodawca jest tak łaskawy i daje mi tyle wolnego. Grzechem byłoby z tego nie skorzystać. Dlatego też w te wakacje, odwiedziłem jeszcze trzy polskie miejscowości- Wrocław, Gniezno i Warszawę (dwie ostatnie w połączeniu z Krakowem dają szlak polskich stolic). Wszystkie piękne i ze swoim urokiem. Wrocław- perła Dolnego Śląska. Z krasnalami, rynkiem, kamieniczkami, Ostrowem Tumskim, Panoramą Racławicką, Sky Tower i zoo- urzeka swoim pięknem, harmonią, oraz niemieckim ordnungiem. Gniezno z Katedrą, ryneczkiem, jeziorkiem sprawia, że człowiek 14502684_1003127609800105_9119006666254578588_npowraca do czasów, kiedy Polska się zaczęła. A Warszawa? Ach Warszawa! Zapierająca dech w piersiach europejska stolica z biurowcami, starymi kamieniczkami, Zamkiem Królewskim, Wisłostradą, Stadionem Narodowym, metrem czy w końcu Pałacem Kultury i Nauki. Byłem w Warszawie tylko 3 dni. O 3 dni za mało. Na pewno tam wrócę, bo przecież przede mną jeszcze tyle do zwiedzenia.

    I teraz naprawdę już koniec z podróżowaniem. Czas wrócić na ziemię i zabrać się do pracy. W końcu rozpoczął się nowy rok akademicki. W końcu mogę zacząć normalnie pracować oraz marzyć o kolejnych wakacjach.