Nic nie dzieje się przypadkiem

   pobrany plikMiłosierdzie- to słowo, które w ostatnim tygodniu było na ustach wielu osób w Polsce i na świecie. Miłosierdzie- to słowo, które przez ostatnie kilkanaście dni było odmieniane przez wszystkie przypadki. Miłosierdzie- to w końcu słowo, które we wszystkich językach świata znaczy to samo- niepojętą miłość Boga. Dzięki Światowym Dniom Młodzieży, które odbywały się w Krakowie mogliśmy poznać jego sens, mogliśmy na nowo je odkryć i na nowo je zrozumieć. Chciałbym po wielomiesięcznej przerwie w pisaniu, za którą z całego serca przepraszam, podzielić się z Wami- Drodzy Czytelnicy moimi wrażeniami po tym cudownym festiwalu młodości, który odbywał się w ostatnich dniach na polskiej ziemi.

   Już myślałem, że nie będzie mi dane wybrać się na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa. Już myślałem, że będę mógł je przeżywać wyłącznie oglądając transmisję w telewizji czy Internecie. I wtedy okazało się, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Ktoś powie, że przypadkiem spotkałem znajomych podczas diecezjalnych obchodów Światowych Dni Młodzieży na poznańskiej Cytadeli, którzy również chcieli tam jechać. Ja uważam, że nie ma przypadkowych sytuacji, że wszystko, co dzieje się w naszym życiu ma swój głębszy sens i jest wpisane w pewien boży plan. Widocznie Pan Bóg chciał, abym był w Krakowie. Chciał, abym mógł doświadczyć tej cudownej atmosfery, tej różnorodności kulturowej, językowej, narodowościowej. Abym mógł zobaczyć z bliska, że mimo barier można tworzyć mosty, że mimo przeciwności można budować wspólnotę, że mimo grzechów można stać się świętym. Chciał, abym mógł wsłuchać się w słowa papieża Franciszka, który mówiąc prostym językiem, trafiał do serc uczestników Światowych Dni Młodzieży. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co usłyszałem podczas czuwania na Campusie Misericordiae oraz podczas Mszy Świętej Posłania. Te słowa na długo zapiszą się w mojej pamięci. Chciałbym żyć nimi na co dzień. Chciałbym nie być kanapowym chrześcijaninem, chciałbym nie bać się podejmować ryzyka, chciałbym pozostawić po sobie ślad. Chciałbym robić w życiu to, co będzie przynosiło szczęście drugiemu człowiekowi, co będzie sprawiało, że świat, w którym żyjemy będzie lepszy. Chciałbym nie odpowiadać złem na zło, nienawiścią na nienawiść, ale tak jak mówił papież- pokazywać, że większą siłę ma braterstwo, poświęcenie, podanie ręki drugiemu człowiekowi. Chciałbym uczyć się od starszych ich życiowej mądrości, chciałbym czerpać z ich przeogromnego skarbca doświadczenia. Chciałbym z miłością pochylać się nad słabszym, chorym, biednym, chciałbym być widocznym znakiem miłosierdzia. Wszystko to wydaje się piękne i wzniosłe. O wszystkim tym łatwo jest mówić teraz, w tej podniosłem atmosferze, kilka dni do Światowych Dniach Młodzieży. Trudniej to wykonać w szarej rzeczywistości. Jednak teraz, mając w pamięci, to co działo się w Krakowie będzie łatwiej. Nie możemy bowiem tego zmarnować, nie możemy tego zatracić. Ten czas był czasem siewu. Ziarno padło- myślę, że na ziemię żyzną. Musimy czekać na jego wzrost. Oby wydało dobre owoce.

   Dziękuję Bogu za łaskę bycia w centrum Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dziękuję za Kasię, Adę i Łukasza, dzięki którym mogłem tam być. Dziękuję za papieża Franciszka, za jego gesty, słowa, za jego mądrość i wszystkie rady, które dał nam- młodym. Dziękuję za każdego pielgrzyma, za jego świadectwo. Dziękuję organizatorom i wolontariuszom- wszyscy stanęli na wysokości zadania i pokazali, że Polak potrafi. Światowe Dni Młodzieży 2016 były, są i będą wielkim sukcesem Krakowa i Polski. Były, są i będą zaczątkiem nowej wiosny Kościoła. Były, są i będą jednym z ważniejszych wydarzeń w moim życiu. Wydarzeń, które zmienią moje życie…

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.