Rzeczy ważne i ważniejsze

   pobrany plikPolskie kino nie należy do ścisłej czołówki kinematografii światowej. Nie mamy zbyt wielu filmów, które osiągnęły wielki sukces, o których mówiłoby się przez wiele lat. No może Wajda, Holland i kilku innych reżyserów stworzyło coś, co trafiło do szerszego kręgu odbiorców, o czym przez kilka miesięcy dyskutowano. No i oczywiście należy tu wspomnieć Pawła Pawlikowskiego i jego ,,Idę”, która w zeszłym roku zdobyła pierwszego w historii polskiego filmu Oscara. Ale nie o filmach chcę pisać. Chociaż to one zainspirowały mnie do tych przemyśleń. Konkretnie były to dwie obejrzane przeze mnie produkcje polskie: ,,Moje córki krowy” oraz ,,Słaba płeć”.

   Oba dotykały ważnego problemu- problemu utraconych wartości.  Żyjąc szybko, ciągle za czymś goniąc nie uświadamiamy sobie, jak wiele rzeczy ucieka nam przez palce. Jak wiele rzeczy traktujemy błaho, tak zwyczajnie. Wiemy, że są, że istnieją, ale ich nie doceniamy. Przypominamy sobie o nich dopiero, gdy je stracimy. Tak jest właśnie ze zdrowiem, pracą, przyjaciółmi, rodziną czy po prostu szczęściem. Ale może właśnie taki chichot losu jest nam potrzebny, abyśmy otrząsnęli się z tego błogiego stanu, w którym żyjemy, abyśmy zatrzymali się na chwilę i pomyśleli, co tak naprawdę w życiu się liczy. Pieniądze są niezbędnym elementem naszej egzystencji- ale nie najważniejszym. Kariera i wysokie stanowiska są w pewnym sensie jakimś motorem napędzającym nasze jestestwo, ale nie są aż tak ważne. Bo tak jak je szybko zdobyliśmy, tak też szybko możemy je stracić. Nasz wysiłek i pot wylany na siłowni, aby wyrzeźbić piękne ciało może w jednej chwili pójść w zapomnienie, gdy dowiemy się, że jesteśmy śmiertelnie chorzy. Gdy zostaniemy zaskoczeni przez przypadłość, która przykuje nas do łóżka i sprawi, że będziemy zdani na pomoc innych.  Wtedy dopiero uświadamiamy sobie, jak wiele straciliśmy, jak wiele nas ominęło, jak wiele czasu zmarnowaliśmy, jak wiele osób zraniliśmy. Ale może właśnie takie wydarzenia są nam potrzebne? Może kłody leżące pod nogami czy grom z jasnego nieba są tymi czynnikami, które mają nam w końcu uświadomić, co jest w życiu tak naprawdę ważne. Bohaterki obu filmów musiały coś stracić, aby zrozumieć. Jednej los zabrał zdrowie matki. Sprawił, że musiała przemeblować swoje życie, aby móc odwiedzać chorą w szpitalu. Druga natomiast straciła pracę w dobrej korporacji. Oszukana i wykorzystana przez przyjaciółkę musiała od nowa ułożyć sobie życie, w rzeczywistości, która była dla niej odległa. Jednak obie uświadomiły sobie, że nie warto się przez całe życie oszukiwać, że nie warto wierzyć, że zawsze będzie łatwo i przyjemnie, że w życiu tez zdarzają cię deszczowe dni. Szkoda tylko, że musiało to odbyć się takim kosztem.

   Obyśmy nigdy nie musieli- Drodzy Czytelnicy być tak zaskakiwani przez los. Abyśmy zawsze pamiętali, że w życiu są sprawy ważne i ważniejsze. I abyśmy zawsze wybierali te ważniejsze. Czego Wam i sobie życzę :) .

3 Komentarze

  1. Czasem tak bywa, że odzyskujemy wzrok gdy dostaniemy po głowie… oczywiście nie dosłownie choć i o takim przypadku słyszałam już.
    Niestety potrzeba nam doświadczenia, musimy coś przeżyć by zrozumieć o co tak naprawdę w tym naszym krótkim życiu chodzi i co jest ważniejsze.
    I jak to napisałeś, trzeba nam takiego chichotu losu by przywrócić sens i równowagę.
    Pozdrawiam :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.