Rozważania o potędze czasu

   pobrany plikCzas. Każdy z nas wie, jak potężne to zjawisko. Nikt ani nic nie jest w stanie go zatrzymać. Nie można go także cofnąć. Nie zdoła się go także wyprzedzić. On był, on jest i on będzie. Kruszy skały, sprawia, że papier staje się żółty oraz, że włosy na głowie przybierają siwy kolor. Ale jakby tak się głębiej zastanowić, to chyba jest sposób, aby go oszukać, aby sprawić, że na chwilę zwolni, a może i nawet stanie w miejscu. Tym wytrychem są wspomnienia i marzenia. Wspomnienia zawarte na zdjęciach, pocztówkach, w zeszytach, czy te pozostające w naszych głowach. Dzięki nim możemy powracać do tego, co było, wtedy gdy tylko mamy na to ochotę.  A marzenia są ze swej natury swoistym  przyspieszaczem czasu. Dzięki nim możemy zerkać przez szparę drzwi z napisem PRZYSZŁOŚĆ. Tak więc chciałbym abyśmy dzisiaj- w ostatni dzień 2015 roku trochę wspólnie powspominali i pomarzyli. A więc do dzieła :) .

   Rok rozpocząłem z impetem, bawiąc się na jednym z lepszych Sylwestrów mojego życia. Wspólnie ze znajomymi witałem bowiem Nowy Rok nad polskim morzem- w turystyka-francja-paryz-05Łazach. A jak mówią, jaki Nowy Rok, taki cały rok. Przysłowie w moim przypadku sprawdziło się w 100%. Kolejne tygodnie i miesiące przyniosły bowiem ciekawe wydarzenia. Wspomnieć tu należy słynny Eurotrip, który został zapoczątkowany wyjazdem do stolicy Francji. Paryż zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zabytki, ludzie, atmosfera, jedzenie, to wszystko rozbudziło nieodpartą chęć, aby tam powrócić, aby jeszcze raz przeżyć wspaniałą przygodę w mieście Burbonów, Rewolucji i wieży Eiffla. Podobne uczucia rozpaliła we mnie Praga oraz Bruksela, które miałem okazję odwiedzić w kolejnych tygodniach. Bardzo często powracam wspomnieniami do tamtych dni, do przeżytych wraz z przyjaciółmi chwil, do wspólnych przygód, zabawnych sytuacji, zdjęć i filmów, których z tamtych chwil mamy całe mnóstwo. Każdy z tych wyjazdów wniósł w moje życie wiele cennych doświadczeń, otworzył nowe horyzonty, pokazał, że nasze życie to przede wszystkim ciągłe poznawanie i odkrywanie otaczającego nas świata.

   W tym też roku zakończyłem także najlepszy okres mojego życia. Skończyłem studia i szczęśliwie obroniłem tytuł magistra ekonomii. Łezka mi się w oku kręci, gdy pomyślę sobie, że ten czas już nigdy nie wróci, że już nigdy nie będę studentem, ze wszystkimi tego udogodnieniami, które objawiały się zniżkami oraz pełnymi jedzenia słoikami :) . Coś się skończyło, ale co innego się zaczęło. Nie skończyłem bowiem swojej przygody z Uniwersytetem Przyrodniczym. Zmieniła się jedynie rola, w której występuję. Teraz jestem szczęśliwym jego pracownikiem, który z uśmiechem na ustach przekazuje zdobytą wiedzę nowym zastępom studentów. Oby tak było aż do emerytury :) .

   W tym także roku przeżyłem wiele wspaniałych chwil z moimi koleżankami i kolegami. Wspólnie  śmialiśmy się, wspólnie przeżywaliśmy ważne dla nas wszystkich chwile, wspólnie podróżowaliśmy, zwiedzaliśmy, graliśmy, śpiewaliśmy, pielgrzymowaliśmy. Robiliśmy to razem, bo tylko tak jest najpiękniej- we wspólnocie. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna, dziękuję za to, że byliście i proszę Was- wybaczcie mi to, co było z mojej strony złe, to czym Was zraniłem lub obraziłem. Wejdźmy w Nowy Rok z czystym kontem, wejdźmy z nadzieją, że będzie on równie udany, jak ten, który kończy się.

  pobrany plikAle oprócz chwil radosnych, szczęśliwych i przyjemnych były także i te przepełnione goryczą. Zdarzały się mniejsze lub większe upadki, złe wybory. Czasami płynęły łzy, był krzyk i nerwy. Ale przecież życie to nie bajka, świat nie jest różowy. Jest czasami także szary. Naszym zadaniem jest go kolorować. Z upadku szybko się podnosić i robić wszystko, aby powtórnie się nie potykać o tę samą przeszkodę. Tego sobie i Wam- Drodzy Czytelnicy życzę :) .

   I na koniec należałoby trochę pomarzyć. Należałoby zaplanować nadchodzący rok. Tak zrobiłem w zeszłym roku. Część z tego, co wówczas planowałem, udało mi się zrealizować. Odsyłam do artykułu pod tytułem ,,Czas podsumowań”. Można sprawdzić, co się udało wykonać, a co w nadchodzącym Nowym Roku powinno zostać ponownie podjęte.  W tym roku przed planowaniem powstrzymam się. Dam się wykazać temu potężnemu zjawisku, jakim jest czas. Zobaczymy, co przyniosą kolejne godziny, dni, miesiące. Mam oczywiście kilka marzeń, większych i mniejszych planów, które chciałbym zrealizować w najbliższym czasie, ale nie będę nic mówić, aby nie zapeszać. Czuję jednak w kościach, że będzie to rok wyjątkowy. Rok przełomowy. Oby tak rzeczywiście było :) .

   A dla Was- Drodzy Czytelnicy- niech ten nadchodzący Nowy Rok nie będzie gorszy od poprzedniego. Życzę Wam, abyście nie marnowali żadnej chwili, abyście czerpali z każdego dnia pełnymi garściami, abyście pamiętali, że czasu nie da się cofnąć, nie da się go przyspieszyć. Można go jedynie zatrzymać- zatrzymać we wspomnieniach. Wspaniałych wspomnień zatem Wam życzę :) .

 Wielką Miłość w żłobie położono, na sianie,

gdyż w gospodzie miejsca dla Niej nie stanie.

Położono obok krów, osłów i koni,

wśród ryku, krzyku i nieprzyjemnej woni.

Dziecko złożono w miejscu, gdzie zwierzęta mają dom,

choć Ono u Ojca miało ciepło, berło i tron.

Zamiast kołderki miało chustkę matczyną.

Tak to już było z tą Bożą Dzieciną…

Niech te święta będą przepełnione miłością płynącą z betlejemskiego żłóbka.

Niech każdy doświadczy radości ze spotkania Jezusa
obecnego w drugim człowieku.

Niech każdy odnajdzie spokój, radość, ciszę.

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia

1_swieto-swietej-rodziny-jezusa-jozefa-i-maryi-29122013

Sieroty

o-jan-gora-op-fot-lednica2000   Bóg zaskakuje nas każdego dnia. Kto by się spodziewał, że w ostatnim tygodniu Adwentu, na kilka dni przed Bożym Narodzeniem, zrobi nam taką niespodziankę. A jednak. Śmierć ojca Jana Góry była dla nasz wszystkich szokiem. Sprawiła, że każdy z nas zatrzymał się na chwilę, oderwał od lepienia pierogów, pieczenia pierników czy robienia zakupów i przystanął, aby zapytać: dlaczego?

   Pytanie jak najbardziej zrozumiałe, bo przecież stało się to tak nagle. Twórca spotkań młodzieży nad jeziorem Lednickim, odszedł w najmniej przez wszystkich oczekiwanym momencie. Odszedł przez jubileuszowym- XX już spotkaniem młodzieży na Lednicy, przed celebracją 1050 chrztu Polski oraz przed wydawałoby się najważniejszym- Światowymi Dniami Młodzieży w Krakowie. Odszedł tak jak żył- w pośpiechu. Odszedł podczas sprawowania Mszy Świętej- najlepszego z najlepszych spotkania z Jezusem. Pozostawił wielką pustkę, której nie uda się łatwo zapełnić.

   Boże plany są dla nas niezrozumiałe. Nasz Stwórca jednak ma wobec całego świata i każdego z nas konkretny plan. Przez takie właśnie wydarzenia- chociaż z ludzkiego punktu widzenia mogłoby ono się wydawać dramatyczne- chce nam coś powiedzieć. Chce nas zmusić do refleksji. Zadumy nad własnym życiem, nad sposobem jego przeżywania. Ojciec Jan był i będzie przykładem tego, że nigdy nie należy się poddawać, że nigdy nie należy oddawać się marazmowi, że każdego dnia trzeba stawać do walki ze samym sobą, z własnymi wadami i grzechami. Był przykładem, że przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie można wszystko, bo przecież to On nas umacnia, to On jest Panem naszego życia. Doskonale to wiedział. Starał się tego uczyć młodzież. Starał się wychowywać ich w duchu nauczania świętego Jana Pawła II. A młodzież- mimo iż zagubiona- zawsze odpowiadała na jego wezwanie. Stawiała się nad jeziorem Lednickim, aby o zmierzchu, w pierwszą sobotę czerwca, wybierać Chrystusa. Będzie tak robiła nadal. Bo przecież ojciec Jan nie odszedł tak na 100%. Pozostała po nim wielka spuścizna, która na pewno będzie zagospodarowana. Ziarno nie wyda plonu, nim wcześniej nie obumrze. Ofiara z życia nigdy nie idzie na daremne. Ojciec Jan jeszcze bardziej złączy się z Lednicą. Stanie się jej stróżem, gdyż zgodnie z ostatnią wolą, jego grób ma znaleźć się właśnie tam, gdzie przez 20 ostatnich lat gromadził tysiące młodych ludzi- na Lednicy.

   Mam świadomość tego, że przyszłoroczne spotkanie młodzieży pod bramą Rybą będzie inne. Nie będziemy słyszeć ojca Jana, który mówi: kocham Was, który mówi, że przez śpiew i taniec również można chwalić Boga. Czasami jednak milczenie jest lepsze od tysięcy słów. Zaduma nad jego życiem, nad tym, co robił i kim był, sprawi, że jeszcze lepiej go poznamy, że poprzez jego przykład mocniej zakochamy się w Panu Bogu. A o to przecież w naszym życiu chodzi- aby każdego dnia na nowo i coraz bardziej zakochiwać się w Bogu.