cZŁOwiek

   pobrany plikLudzie uważają, że piątek 13 jest zawsze dniem pechowym. Tegoroczny był rzeczywiście pechowy. Był najtragiczniejszym dniem w tym roku. Dniem, w którym niewinni ludzie ponieśli śmierć. Śmierć, która była zadana w imię Boga. I tutaj rodzi się pytanie: który Bóg chce, aby w Jego imię pozbawiać życia drugiego człowieka? Odpowiedź jest jedna- żaden.

   Zamach terrorystyczny w Paryżu pokazał nam, że żyjąc w XXI wieku, żyjąc w czasach, które od prawie 70 lat nie były naznaczone wojną, nie możemy czuć się bezpieczni. Pokazał nam, że człowiek jest zdolny do tego- aby w imię wymyślonej przez siebie ideologii, że to Bóg chce, aby ginęli innowiercy- zabijać bezbronnych i niewinnych ludzi. To wydarzenie uzmysłowiło nam, że występujące w wyrazie człowiek, słowo zło, nie jest tam przypadkowo. Ludzka natura jest bowiem zdolna do czynienia rzeczy wielkich, dobrych i wzniosłych, ale także do tworzenia tego, co obrażające, okrutne i straszne. Historia świata jest pełna osób świętych, które swoim życiem i postawą świadczyły o tym, że można żyć w zgodzie z samym sobą, innymi, środowiskiem i Bogiem oraz tych, którzy byli tego zaprzeczeniem. Pełna była tych, którzy w imię wzniosłych ideałów potrafili zabijać, potrafili zastraszać, manipulować i niszczyć to, co przez wielu było kochane. Wydarzenia w Paryżu sprawiły, że wszyscy zaczęliśmy zastanawiać się dokąd zmierza świat. Jeśli przeanalizujemy mszalne czytania na ten właśnie czarny piątek oraz następne dni, możemy zauważyć, że dotykają one sytuacji związanej z końcem świata. Czy Bóg przez te wydarzenia chciał nam coś powiedzieć? Czy chciał abyśmy coś zrozumieli, abyśmy otrząsnęli się ze zła, w którym codziennie się pogrążamy?

   Czy człowiek może usprawiedliwiać swoje czyny wolą Bożą? Czy może zabijać niewinną osobę mając na ustach Allahu Akbar, oznaczające że Bóg jest wielki? Nie może! Żaden rodzic nie żywi się krwią swoich dzieci. Żaden ojciec czy matka nie zabija swojego dziecka, aby samemu żyć. Żaden Bóg nie chce, aby w jego imię ktoś zabijał.

   Czy nadal uważam, że należy pomagać uchodźcom, tym, którzy szukają lepszego życia tutaj w Europie? Tak, nadal uważam, że jako chrześcijanie mamy obowiązek okazywać miłosierdzie. Nie każdy uchodźca to terrorysta, tak jak nie każdy chodzący do kościoła do prawdziwie wierzący. Nie wolno nam skreślać tysięcy ludzi, tylko przez to, że garstka popełniła błąd, tak samo jak nie można oceniać całego Kościoła przez pryzmat grzechów ludzi, którzy go tworzą. To, że ci ludzie uciekają z miejsc, w których mieszkali, jest konsekwencją decyzji wielkich tego świata, którzy tam wywołali wojnę. To przywódcy największych państw świata są współodpowiedzialni za to, co teraz dzieje się w Europie. To oni mają na swoich rękach krew niewinnych ludzi.

  Oby nigdy więcej nie powtórzyła się sytuacja, która miała miejsce 13 listopada w Paryżu. Oby człowiek nigdy nie zabijał drugiego człowieka w imię Boga!  Oby żądza odwetu za wszelką cenę nie była przyczynkiem do wybuchu wojny. Wojny, która może zniszczyć to wszystko, co kochamy!

Cmentarne Polaków rozmowy

p1a0ethnd5101714nl1k091f89lkg3   Bardzo lubię dzień Wszystkich Świętych. Lubię go z kilku powodów.

   Po pierwsze dlatego, że w tym dniu uświadamiam sobie, jak wielu świętych czuwa nade mną, jak cała rzesza kobiet i mężczyzn, świeckich i duchownych, starszych i młodych oręduje za mną w niebie, przed tronem Pana Boga. Ta rzesza zbawionych, niczym zawodowa armia, robi wszystko, aby nam, tutaj na tym łez padole żyło się lepiej. Dlatego też naszym obowiązkiem jest uczcić ich wszystkich w ten jeden dzień w roku.

   Po drugie. Lubię ten dzień dlatego, że mogę pochylić się nad grobem moich bliskich zmarłych i wdychając cudowną woń parafiny, zadumać się nad przemijaniem, zadumać się nad sensem moje życia. Wpatrując się w palące się znicze i spadające z drzew liście, które są wymownym znakiem, że coś się kończy, że po kilku miesiącach zielenienia się na gałązkach, trzeba opaść- uświadamiam sobie, że i ja kiedyś odejdę z tego świata. Zadaję sobie pytanie- czy ktoś kiedyś stanie nad moim grobem, czy ktoś będzie o mnie pamiętał? Jako osoba wierząca, wiem jednak, że życie nie kończy się na cmentarzu, że wszyscy jesteśmy powołani do świętości, do życia z Bogiem w niebie.

   Po trzecie. Lubię dzień Wszystkich Świętych dlatego, że widząc rzesze ludzi, którzy ustawiają kwiaty, znicze, stroiki w ilościach tak wielkich, że ledwo mieszczą się na nagrobku- dochodzę do wniosku, że Polacy to dziwny naród. Lubimy bowiem przypominać sobie o najbliższych, którzy odeszli, dopiero przy ważnych okazjach- urodzinach, imieninach, rocznicach, czy takich uroczystościach, takich właśnie jak 1 listopada. Spieszymy wtedy na cmentarze, grabimy liście, wstawiamy świeże kwiaty, zapalamy znicze, bo przecież tak wypada, tego wymaga szacunek dla zmarłych. Szkoda, że tylko od święta. Oczywiście oddaje tutaj honor tym, którzy chodzą regularnie na nekropolie, którzy niezależnie od pogody, czy pory roku, idą odwiedzić swoich zmarłych. Dobrze, że jeszcze tacy ludzie istnieją.

   Po czwarte. Lubię ten dzień, bo w nim to właśnie, można zauważyć, jaka jest w danym roku moda na zimowe buty, kurtki, futra, szale, czapki, kapelusze. Na cmentarzach odbywa się wówczas istna rewia mody, komentowana prawie znad każdego grobu.

   Po piąte. Lubię Wszystkich Świętych, bo właśnie w ten dzień, można zobaczyć, kto rzeczywiście przyszedł na cmentarz pomodlić się za zmarłych. Bo od tego cmentarze są, aby składać na grobach zmarłych najlepszą ofiarę, jaką jest nasza modlitwa. Większość bowiem myśli, że im więcej zniczy na grobie, im droższe kwiaty w wazonach, tym lepiej. A guzik z pętelką. Kwiaty zwiędną, znicze zgasną, a nasza modlitwa, czy przyjęta Komunia pomogą zmarłym dostać się do Raju. Dla prostego przykładu. Na cmentarzu w miejscowości, w której mieszkam było dzisiaj prawie 2,5 tysiąca, tak na oko licząc osób. Z tego może raptem do Komunii przystąpiło 500 , też tak na oko licząc. Siła 7 tysięcy palących się zniczy, czy tysięcy złotych zainwestowanych w kwiaty, w spotkaniu z mocą przyjętego sakramentu Eucharystii blednie. Szkoda, że tak mało osób o tym myśli.

   Po szóste. Lubię 1 listopada, ponieważ mogę wówczas zobaczyć, jak ludzie się zachowują, jaką posiadają kulturę osobistą. Trwa Msza Święta, co prawda inna w swojej oprawie, bo odprawiana w warunkach polowych, ale jej istota jest taka sama. Podczas niej przemawia do nas Bóg, poprzez swoje słowo, przychodzi On ze swoim Ciałem i Krwią w Komunii. Jednak wielu ludziom wydaje się, ze są na jakimś pikniku w lesie. Chodzą od grobu do grobu, zapalają w trakcie Eucharystii znicze, witają się ze znajomymi, rozmawiają, śmieją się, używają telefonów komórkowych. Dochodzi nawet do takich sytuacje, że podczas najważniejszej części Mszy Świętej, podczas Przeistoczenia, kiedy chleb zamienia się w Ciało, a wino w Krew- ludzie bezceremonialnie przechadzają się główną arterią cmentarza, tak jakby nigdy nic!!!! (Miałem okazję dzisiaj widzieć taką mrożącą krew w żyłach scenę). Jak można być aż tak nieodpowiedzialnym!!! Jak nie możesz klęknąć- schyl po prostu głowę, zatrzymaj się, oddaj cześć Twojemu Bogu i tym zmarłym, za których sprawowana jest ta Msza. Przecież idąc do teatru nie wchodzisz na scenę, gdy aktorzy grają, idąc do restauracji nie wchodzisz do kuchni, gdzie kucharze przygotowują dla Ciebie obiad!!!!

   Po siódme i ostatnie. Lubię dzień Wszystkich Świętych, dlatego że, mogę wieczorem iść na cmentarz i upajać się widokiem drzew oświetlonych światłem sączącym się z tysięcy zniczy. Mogę podziwiać ten festiwal ogna i parafiny. Jakież do cudowne uczucie.

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie! A światłość wiekuista niechaj im świeci…