Andrzej Duda i wyborcze cuda

  635539864874886894Powiem Wam, Drodzy Czytelnicy, że jak obudziłem się w poniedziałkowy poranek, to stwierdziłem, że ten świat wokół mnie jest jakiś inny. Słońce inaczej świeciło, ptaki inaczej śpiewały, trawa tak jakoś też inaczej rosła. Dopiero po mocniejszym przetarciu oczu i zrobieniu kilku przysiadów, doszło do mnie, że przecież dzień wcześniej obyła się II tura wyborów prezydenckich i od wczoraj mamy nowego Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej- pana Andrzeja Dudę. I właśnie temu tematowi chciałbym poświęcić dzisiejszy wpis.

   Emocje związane z kampanią wyborczą i wszystkim, co się z nią wiąże opadły, więc nadszedł czas na trzeźwe spojrzenie, na to wszystko, co działo się przez kilka ostatnich tygodni. Jeszcze niespełna pół roku temu nikt nie przewidziałby sytuacji, że urzędujący prezydent – Bronisław Komorowski przegra pierwszą turę wyborów, a następnie pożegna się na dobre z najważniejszym urzędem w państwie. Przecież przez ostatnie lata cieszył się prawie 60% zaufaniem Polek i Polaków,a pytania, które stawiano na początku kampanii wyborczej dotyczyły tego, czy uda mu się powtórzyć sukces Aleksandra Kwaśniewskiego i wygrać już w pierwszym starciu. Kampania wyborcza toczy się jednak swoimi prawami. To co ludzie mówili kiedyś przestaje mieć znaczenie wówczas, gdy do głosu dochodzą osoby głoszące inne, ciekawsze, ale czasami bardzo oderwane od rzeczywistości postulaty. Nie będę tutaj wychwalał pod niebiosa pana Bronisława Komorowskiego, bo przecież podczas swoich pięcioletnich rządów dopuścił się potknięć, gaf, przejęzyczeń, czy błędnych decyzji. Nikt z nas nie jest nieomylny. Zadaniem Prezydenta jest dbać przede wszystkim o dobro Ojczyzny, stać na straży prawa i porządku oraz  współpracować z rządem. A z racji tego, że wywodził się on z obozu, który w tym momencie sprawuje władzę, to wielokrotnie zgadzał się na proponowane przez niego postulaty. Nadmierne bowiem używanie prezydenckiego weta przyczynia się do stania w miejscu, do blokowania reform czy zmian, które mają przyczynić się do rozwoju gospodarki. Prezydent nie jest nieomylny, jak papież. Ma wokół siebie doradców, którzy mu pomagają, którzy opiniują, którzy mają  określoną wiedzę na dany temat i mogą służyć w każdej chwili pomocą. Prezydent elekt- Andrzej Duda też takowych będzie miał. Też będzie musiał stawać przed dylematem, czy popisać daną ustawę, czy też nie. Czy będzie ona korzystna dla całego społeczeństwa czy tylko nielicznych? A biorąc pod uwagę mnogość obietnic, jakie złożył, tych dylematów będzie miał sporo. I nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie wybrać pomiędzy tym, co dobre  a tym, co łatwe.

   Nowa głowa państwa to osoba młoda, dobrze wykształcona, posiadająca znajomość polityki krajowej, jak i europejskiej. Do niedawna nieznana Polakom, w przeciwieństwie do Bronisława Komorowskiego, który od prawie 30 lat istnieje na polskiej scenie politycznej. Siła argumentów, obietnice wyborcze, kontakty bezpośrednie czy w końcu ośmioletni okres hegemonii Platformy Obywatelskiej, wyniosły go do tego stanowiska. Ale nie jest to największe zdziwienie ostatnich tygodni. Otóż kampania prezydencka stał się nowym otwarciem. Otwarciem, które pokazuje Polakom, że nie muszą istnieć 2 partie, które się ciągle kłócą i wzajemnie oskarżają. Otwarciem, które pokazuje, że wielu ludzi jest zniesmaczonych tym, co dzieje się w naszym kraju i oczekuje zmiany, oczekuje nowych twarzy. Twarzy, które wniosą nowego ducha i nowe pomysły, które odbudują zaufanie Polaków do polityki, które w końcu sprawią, że stanie się ona bardziej transparentna. Może uczyni to Kukiz, może Balcerowicz wraz z Petru. Tego nie wiem. Wiem tylko tyle, że wybór Dudy dał ku temu odpowiednie warunki. Jak to mówią, ziarno zostało zasiane.

   Z tego miejsca dziękuję ustępującemu Prezydentowi za to wszystko, co udało mu się dokonać w ciągu tych 5 lat urzędowania i życzę wszystkiego, co najlepsze na dalsze lata. Nowemu Prezydentowi – Andrzejowi Dudzie życzę, aby kampanijny zapał nigdy go nie opuszczał, aby w swoich decyzjach kierował się dobrem WSZYSTKICH Polaków, aby nie był od nikogo zależny, aby zerwał sznurki krępujące jego ruchy, aby godnie reprezentował nasz na arenie międzynarodowej oraz aby spełnił wszystkie swoje wyborcze obietnice, nie niszcząc tym samym polskiego skarbca oraz dobrze prosperującej gospodarki. Tak więc: NASTAŁ DUDA BĘDĄ CUDA. Oby tak było. AMEN.

Polska a kwestia afrykańskich uchodźców

LIBYA ILLEGAL IMMIGRANTS   Mamy rok 1492.  Z wybrzeży Hiszpanii wypływa statek, którego kapitanem jest nie kto inny, jak znany wszystkim z podręczników historii- Krzysztof Kolumb. Wszyscy także doskonale wiemy, jak ten rejs się zakończy i jakie będą jego skutki dla Europy i świata. Zastanawiacie się zapewne, Drodzy Czytelnicy dlaczego zaczynam swój dzisiejszy wpis od przywołania dobrze nam wszystkim znanych faktów z historii świata. Robię to poniekąd dlatego, że chcę poruszyć temat, który od pewnego czasu budzi wśród Polaków wiele kontrowersji i sprzecznych uczuć. A jak zdążyliście zapewne zauważyć, ja bardzo lubię pisać o tym, jakie jest moje zdanie na ten czy inny kontrowersyjny problem. Otóż zachęcony wypowiedziami wielu osób, które bardzo żywo komentowały tę sprawę na Facebooku, postanowiłem, że kolejny wpis poświęcę sprawie uchodźców.

   Kilka tygodni temu w mediach pojawiła się informacja, że Komisja Europejska chce, aby Polska przyjęła w najbliższym czasie pewną grupę uchodźców z Afryki. Nie jest to oczywiście decyzja, która dotyczy tylko naszego kraju. Takie dyspozycje otrzymały także inne kraje członkowskie UE. Głównym celem tej akcji, jest bowiem odciążenie państw z rejonu Morza Śródziemnego, głównie Włoch, do których to każdego dnia trafiają setki osób, które uciekają ze swoich domów. Uciekają do lepszego świata, do Europy, która jest dla nich rajem. Propozycja Komisji Europejskiej spotkała się w naszym kraju z głębokim protestem. Protestem, który pokazuje nasz stosunek do innych narodowości, szczególnie do osób pochodzących z Afryki. Wielu z nas jest uprzedzonych do ludzi o ciemnym kolorze skóry. Nie możemy zrozumieć, że oni uciekają ze swoich domów, bo chcą żyć w lepszych warunkach, bo chcą czuć, że posiadają godność, a która często w ich ojczyznach jest deptana i marginalizowana. W tym miejscu należy się zastanowić, czy i my- Polacy nie wyjeżdżamy za granicę w poszukiwaniu szczęścia? Ilu naszych znajomych, członków rodzin wybrało emigrację, czy to w Irlandii, Anglii, Niemczech czy Stanach Zjednoczonych? Nie wyjechali oni tam w celach turystycznych, ale za chlebem. Pchała ich tam chęć lepszej egzystencji. Te same idee przyświecają teraz uchodźcom z Afryki. Oni też chcą żyć w lepszych warunkach.

   Ktoś powie, ale przecież Polska nie jest na to gotowa? Mamy swoje problemy. Ilu jest bezrobotnych w naszym kraju? Tak, zgadzam się z tym wszystkim, ale nie oznacza to, że my nie możemy pomóc innym. Członkowstwo w Unii Europejskiej daje nam wiele praw i przywilejów, ale nakłada też pewne obowiązki. Łatwo jest wyciągnąć rękę, aby brać, ale trudniej jest tą rękę przyłożyć do pługa, aby pracować. Podobno Polska to kraj katolicki, to przedmurze chrześcijaństwa, bastion rozmodlonych ludzi, którzy ze złożonymi rękoma chodzą co niedzielę do kościoła. Ale nie o to chyba w naszej wierze chodzi. My mamy głównie wyświadczać miłość bliźnim, to oni mają stanowić centrum naszego życia. Europa w swojej historii dowiodła, że potrafi wykorzystać inne nacje i ich terytoria do własnych celów. To przecież Europejczycy skolonizowali Amerykę i Afrykę. To Europejczycy zabili Azteków, Inków i Majów i na gruzach ich cywilizacji stworzyli swoją. To Europejczycy w końcu przez wiele lat grabili i nadal grabią i łupią Afrykę z jej bogactw naturalnych, bogacąc się przy tym straszliwie. Dlaczego więc ci sami Europejczycy i Polacy, którzy zowią się członkami wielkiej rodziny europejskiej, teraz nie mieliby spłacić długu swoich dziadków i ojców?

   Jeśli okazałoby się, że uchodźca z Afryki podczas rozmowy kwalifikacyjnej wykazałby się lepszymi niż ja kwalifikacjami, to wcale nie byłoby mi przykro, że to nie mnie udało się dostać tą pracę. Takie są prawa ekonomii. Polacy nie chcą pracować za 5 zł tutaj w kraju, dlatego też wyjeżdżają do chociażby Holandii, aby tam pracować za 10 euro, za które znów Holendrzy nie chcą pracować. I tak samo będzie z uchodźcami. Zajmą miejsca pracy, których nie chcą Polacy, bo dla nich ,,marny grosz”, którym gardzi polski pracownik będzie, jak manna z nieba. A skoro podejmą pracę, to zwiększy się produkcja, zwiększą się zyski przedsiębiorstw i wpływy do kasy państwa z tytułu podatku dochodowego, a tym samym zwiększy się PKB i rozwinie gospodarka. Nie ma bowiem tego złego, co by na dobre nie wyszło.

   Mamy rok 2015. Z wybrzeży Afryki wypływają statki. Czy znajdą przyjazną przystań w naszym kraju? Oby tak się stało. Niech Polacy pokażą, że nie są tylko malowanymi chrześcijanami, ale chrześcijanami z krwi i kości, którzy za cel stawiają sobie DOBRO BLIŹNIEGO.

Francja Elegancja

   1035049-paryzZakochani mówią, że maj to najpiękniejszy miesiąc. I ja się z tą opinią całkowicie zgadzam :) . Wiosna tak na poważnie budzi się do życia. Drzewa obsypane są pełnymi zieleni liśćmi, ptaki głośniej i radośniej śpiewają, trzymający się za ręce chłopacy i dziewczyny wychodzą na ulicę, aby cieszyć się sobą i tym, co ich otacza. Maj jest też miesiącem, w którym to na poważnie zaczyna się sezon grillowy, sezon na studenckie święta zwane Juwenaliami oraz sezon na rowerowe czy piesze wycieczki. Wycieczki, właśnie wycieczki, to o nich chcę dzisiaj napisać. A konkretnie o jednej z nich, którą miałem okazję odbyć kilka dni temu. Chcę Wam dzisiaj opowiedzieć o moim wypadzie do Paryża.

   Przyznam Wam się, że zakochałem się w Paryżu. To miasto, tak mnie urzekło, że nie potrafię o nim zapomnieć. Jest w moich myślach i nie chce wyjść. Na samo wspomnienie w moim brzuchu zaczynają latać motyle, a to chyba przecież objaw zakochania :) . Ale zacznijmy od początku. Spędziłem w Paryżu cztery wspaniałe dni. Jednak aby do Francji móc się dostać musiałem prawie 24 godziny posiedzieć sobie w autobusie i z jego okien podziwiać piękno naszego kraju oraz uroki zachodnich sąsiadów: Niemiec i Francji. 12.07.2003 FRANCJA - PARYZ - KATEDRA NOTRE DAME FOT. WOJCIECH MATULSKICo mi się rzuciło w oczy i poniekąd urzekło podczas przejazdu przez te dwa wyżej wymienione kraje? Była to przede wszystkim wspaniała i nie podlegająca dyskusji niemiecka precyzja, objawiająca się polami obsianymi zbożami i rzepakiem wręcz ,,pod linijkę”, wszechobecnym porządkiem, pięknymi zabudowaniami oraz świetnymi drogami. Francja natomiast zaskoczyła mnie niezwykle rozwiniętą infrastrukturą drogową. Tunele, wiadukty, metro, pociągi- to wszystko było tak wspaniałe i równocześnie tak odległe od naszych polskich dróg i mostów. A sam Paryż. Cóż, nie starczyłoby mi dnia, aby to wszystko opowiedzieć. Postaram się jednak pokrótce wszystko Wam przekazać- Drodzy Czytelnicy.

Dzień 1

  391037807_5b35b878ab Zwiedzanie rozpoczęliśmy od przejazdu paryskim metrem. Sam Paryż posiada, aż 14 linii, którymi można dojechać niemal wszędzie. Wychodząc z niego naszym oczom ukazały się zabudowania zamku Palais de Justice, w którym to po wybuchu rewolucji była więziona Maria Antonina. Następnie jednym z 26 mostów Paryża przeszliśmy pod katedrę Notre Dame, gdzie każdy z nas mógł poszukać słynnego dzwonnika :) . Katedra i jej zabudowania są przepiękne. Następnie przeszliśmy całą Dzielnicę Łacińską, która jest od wielu stuleci miejscem bardzo studenckim. To właśnie tam znajduje się słynna na cały świat Sorbona. Pięknymi uliczkami przeszliśmy pod Panteon, gdzie swój grób mają wielcy Francuzi, między innymi Maria Słodowska-Curie- jeden z moich autorytetów. Ze wzgórza świętej Genowefy, gdzie znajduje się grób naszej noblistki przeszliśmy pod najsłynniejsze muzeum świata, czyli Luwr. Luwr urzekł mnie swoimi zbiorami- obrazami, rzeźbami, wszystkim tym, co znamy z książek od historii przy przewodników- z Nike z Samotraki, Wenus z Milo po najsłynniejszą z najsłynniejszych Mona Lisę. Dzień zakończyliśmy przy futurystycznym budynku zwanym Centrum de Pompidou.

Dzień 2

   adrian-reeman-wersal-palac-wiezowiec_img_18959a5a115700fea8aeba1cd5f55d5f_600_0_0_0_0_0_ffffff_0_ad717Mimo padającego deszczu i dość nieprzyjemnej aury z uśmiechami na ustach udaliśmy się do oddalonego o 40 kilometrów od Paryża- Wersalu, który od czasów króla Ludwika XIV był siedzibą władców Francji. Ten zabytkowy kompleks pałacowy zauroczył mnie swoją okazałością. Sale, komnaty i inne pomieszczenia pełne były pięknym obrazów, ściany pokryte były różnymi malowidłami, wyposażenie poszczególnych pokojów przytłaczało swoim bogactwem i przepychem. Nic dziwnego, że biedny lud Paryża zbuntował się i wywołał Rewolucję. Burboni mieszkali bowiem w  pełnym złota pałacu, w którym wszystko było idealne. Nie było nam jednak dane rozkoszować się pięknem wersalskich ogrodów, gdyż z nieba padał dość obficie deszcz. Dlatego też wyjechaliśmy z Wersalu z poczuciem, że trzeba tu jeszcze kiedyś wrócić. Tego dnia, też po raz pierwszy z bliska było nam dane oglądać słynną wieżę Eiffla. Dzień zakończyliśmy obfitującym w wizualne przeżycia rejsem po Sekwanie. Oglądanie zabytków stolicy Francji z perspektywy stateczku, przepływanie pod wspaniałymi mostami było czymś, czego nie da się opisać, to po prostu trzeba przeżyć.

Dzień 3

  paryz_luk_triumfalnyPrzedostatni dzień rozpoczęliśmy od zobaczenia z okien autobusu najnowocześniejszej dzielnicy Paryża- zwanej La Defense, na której to znajduje się jeden z trzech paryskich łuków, postawiony w 1989, w dwusetną rocznicę zdobycia Bastylii- Łuk La Grande Arche. Następnie udaliśmy się pod paryską operę, ufundowaną przez Napoleona III, pod którą to kończył swój marsz pochód, który 1 maja zawsze przechodzi ulicami Paryża. Dowiedzieliśmy się także, dlaczego na każdym rogu ulicy w tym dniu można kupić bukiety konwalii. Można je nabyć dlatego, że w tym dniu Francuzi obdarowują nimi wszystkich tych, których kochają. Spod opery udaliśmy się na plac Vendome, gdzie znajduje się pierwszy sklep Coco Chanel, mieszkanie w którym umarł Fryderyk Chopin, statua Napoleona oraz najdroższy hotel w Paryżu- z którego to w swoją ostatnią drogę wyruszyła księżna Diana- Hotel Ritz. Następnie udaliśmy się pod budynek Comedie  Francaise  oraz Hotel Regina, gdzie przebywał Władysław Sikorski. Spod hotelu przeszliśmy ogrodami Tuilleries- przylegającymi bezpośrednio do Luwru- na plac Concorde, czyli Plac Zgody, na którym to w roku 1789 postawiono gilotynę.studencki_sylwester_w_paryzu_2 Z placu idąc przez Pola Elizejskie udaliśmy się na most Aleksandra III- jeden z piękniejszych mostów Paryża, który jest symbolem przyjaźni francusko-rosyjskiej a następnie pod Łuk Triumfalny. Spod niego ruszyliśmy dalej, aby udać się już autobusem do najbardziej paryskiej z paryskich dzielnic- dzielnicy Montmarte. Tam zobaczyliśmy znany na cały świat kabaret Moulin Rouge oraz Plac Pigalle- na którym niestety, nie było kasztanów, które panna Zuzanna najbardziej lubi jesienią. Dalej idąc ulicą Lepic przeszliśmy pod dom Vincenta van Gogha i dalej ruszyliśmy na szczyt Montmarte, gdzie wznosi się przepiękna bazylika Sacre Coeur, z której to schodów rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama Paryża.

Dzień 4

   Sacre_Coeur_Paryz_Francja_01Ostatni dzień naszej podróży po Paryżu rozpoczęliśmy od wjazdu na słynną wieżę Eiffla, z której to rozciąga się wspaniały widok na stolicę Francji. Konstrukcja stworzona niemal 100 lat temu budzi zachwyt i podziw wszystkich zwiedzających. Spod wspaniałej wieży udaliśmy się paryskimi bulwarami znajdującymi się nad Sekwaną,  pod jedyny w Paryżu pomnik naszego wieszcza narodowego- Adama Mickiewicza oraz tunel, gdzie zginęła  w tragicznym wypadku samochodowym księżna Diana. Następnie udaliśmy się na przepyszny, bardzo francuski obiad :) , po  którym to z bólem serca i łzami w oczach po raz ostatni przejechaliśmy się paryskim metrem, które zawiozło nas do autobusu, którym to wróciliśmy do naszej kochanej ojczyzny.

   Mógłbym tutaj pisać i pisać i pisać, że na pewno znudziłoby Wam się czytanie tego. Na tym jednak poprzestanę i powiem, że warto wybrać się do Paryża. Warto odwiedzić to miasto. Warto się w nim zatracić. Ja już teraz wiem, że nie był to mój ostatni pobyt w Paryżu. Jest jeszcze tyle do zobaczenia, tyle do przeżycia, tyle do odkrycia.turystyka-francja-paryz-05

 Jednak nie byłoby tak wspaniale, gdy nie towarzystwo, z którym przyszło mi podróżować. Z tego miejsca dziękuję mojej kochanej cioci Bożenie, z którą do już trochę tej Europy zwiedziłem, dziękuję pani Reginie, bez której ten wyjazd nie byłby tak sympatyczny oraz dziękuję reszcie uczestników, którzy pochodzili z całej Polski. Tak wspaniała grupa rzadko się zdarza. Dzięki Wam było mi tam, jak w domu :) .