Twardy orzech do zgryzienia

    orzech_2370Długo mnie tutaj nie było, Drodzy Czytelnicy. Minął już prawie miesiąc od mojego ostatniego wpisu. Ale cóż poradzić. Zajęcia na uczelni, praca  w biurze rachunkowym są tak wciągające, że nie miałem czasu, aby usiąść do komputera i coś napisać.  Tak więc mea culpa i do dzieła. Dzisiaj chciałbym pochylić się nad tematem dokonywania wyborów.

   Każdy z nas, Drodzy Czytelnicy dokonuje wyborów. Mniejszych, większych, łatwiejszych, trudniejszych. Tych, które wpływają na nasze życie w sposób istotny i tych, które są tak powszednie, że w natłoku codziennych obowiązków nie zwracamy na nie uwagi. Jednak każdy z nich pozostawia jakiś ślad w naszym życiu. Odciska swoje piętno. Każda podjęta przez nas decyzja ma swojej konsekwencje. Mogą one być różne. Te pozytywne sprawiają, że wzrastamy, że rozwijamy swoje zdolności, umiejętności, że kształtujemy swój charakter. Te negatywne, często wywołują, smutek, łzy, rozczarowanie i złość, ale mogą być także źródłem jakieś nauki, która sprawi, że w przyszłości nie dopuścimy do takiej czy innej sytuacji.  Wybory nie należą do łatwych czynności (co pokazała ostatnia sytuacja z PKW :) ), ale musimy pamiętać, że nigdy nic w ostateczności nie jest przesądzone, że nie ma sytuacji bez wyjścia, dróg bez powrotu. Jak mawiał Albus Dumbleodre ,,szczęście można znaleźć nawet w najciemniejszych czasach, trzeba tylko pamiętać, aby zapalić światło.” Właśnie, musimy szukać światła, które rozjaśni nasze ciemności, które da inne spojrzenie na drogę, która przed nami. Musimy także pamiętać, że nigdy nie jesteśmy zdani tylko na siebie, że mamy wokół życzliwych nam ludzi, którzy przyjdą nam z pomocą, z dobrą radą, która poniekąd może wpłynąć na dokonany przez nas wybór. Oczywiście nie oznacza to, że mamy we wszystkich swoich decyzjach słuchać innych. My jesteśmy kowalami własnego losu i tylko od nas zależy nasza przyszłość, nasze jutro. To my w ostateczności ponosimy konsekwencje swoich wyborów. Ponosimy ryzyko, które wpisane jest w nasze życie. Ryzyko, którego skutki możemy obliczyć dopiero po jakimś czasie. Ale przecież, ,,kto nie ryzykuje, ten nie ma na chleb”, jak zwykł mówić jeden z moich wykładowców.

   Zapewne zastanawiacie się Drodzy Czytelnicy, dlaczego o tym wszystkim piszę, dlaczego poruszam akurat ten temat. Otóż już spieszę z wyjaśnieniami. Tydzień, który chyli się ku końcowi przyniósł właśnie sytuację, która sprawia, że muszę dokonać ważnego wyboru. Wyboru, który będzie brzemienny w skutkach, a który nie należy do łatwych. Wyboru, który może otworzyć wiele nowych drzwi, albo i nie. Wyboru, który zmieni zarówno mnie jak i tych wokół mnie. Nie zdradzę jednak w tym momencie. o co konkretnie chodzi. Może kiedyś, może za jakiś czas. Jak na razie zasieje w Waszych umysłach ziarno niepewności i rozbudzę Waszą ciekawość. I to by było na tyle :) .

   P.S. Mam do Was, Drodzy Czytelnicy nieskromną prośbę. Wysyłajcie w moją stronę pozytywną energię, która ułatwi mi wybór, która rozjaśni umysł i wyostrzy zmysły, która w końcu da siły na odpowiedź: TAK lub NIE :) .

Bajka o chmurach

   pobrany plikZapach świeżo skoszonej trawy unosił się nad łąką. Och, jakże piękna to woń- szepnął sam do siebie Kostek- mógłbym leżeć tutaj, tak cały dzień. Mógłbym, wdychać ją, tak długo, aż napełni mnie całego, aby później- gdy przyjdzie zima, móc do niej powrócić. Szkoda, że tak nie można. Jakże szkoda, że nie można nigdzie zmagazynować lata- westchnął Kostek i przewrócił się na drugi bok. Rzeczywiście, obok niego było bardzo piękne. W oddali było widać wysokie góry, porośnięte gęstym, zielonym lasem, który ciągnął się, aż do brzegów płynącej nieopodal bystrej rzeki. Łąka była pełna kolorowych kwiatów- maków, chabrów, stokrotek i malw. Stanowiła mieszkanie dla polnych koników, komarów, much i jaszczurek, które podobnie jak Kostek, wyszły ze swoich norek, aby wygrzewać się w słońcu. Zafascynowany  tym wszystkim chłopiec, nie zauważył, że obok niego położyła się jego przyjaciółka Marysia. O czym myślisz?- powiedziała, wyrywając Kostka z tego błogiego stanu. Ojej- krzyknął przestraszony- ale mnie wystraszyłaś. Nie słyszałem Twoich kroków. Tak sobie tutaj leżę i myślę, jaki ten świat piękny. Jak to dobrze, że bez żadnych przeszkód możemy sobie leżeć i patrzeć na to wszystko. Widzisz te chmury, tam wysoko? Tak, widzę- stwierdziła Marysia- ale to tylko chmury, nic wielkiego. Tak, masz rację- odparł Kostek- ale chmura raz jest, raz jej nie ma. Zupełnie jak szczęście. Rzadko zdarza się, że jest z nami zawsze.  Częściej jest ono, jak te chmury- pojawia się, rośnie, płynie po niebie, a potem znika, rozpływa się. Dlatego musimy z niego korzystać. Musimy się nim upajać każdego dnia. Nie wolno nam wciąż narzekać, biadolić. To my jesteśmy kowalami własnego losu, Marysiu. To od nas zależy, jak będzie wyglądało nasze życie, nasze szczęscie. Chmury płyną tam, gdzie każe im wiatr. My mamy wybór. Możemy sami o sobie stanowić. To my sami dokonujemy wyborów. Często trudnych i kosztownych, ale przynoszących wspaniałe efekty. I tak samo jak chmury, raz jesteśmy pełni deszczu, który wylewamy z siebie, gdy jesteśmy źli, gdy coś nas boli lub, gdy chcemy się oczyścić. Innym razem jesteśmy, jak pierzaste obłoki, które niczym nieskrępowane przelatują po niebie, ciesząc się każdą chwilą. Nie zawsze przecież może być kolorowo- westchnęła Marysia. Masz rację, nikt z nas przecież nie jest idealny- odparł Kostek. Nie sztuką jest bowiem iść cały czas przed siebie, nie potykaj się o kamienie. Sztuką jest z każdego upadku podnosić się, wyciągać z niego wnioski. Być wytrwałym w dążeniu do celu. Mimo przeciwności, mimo niepowodzeń, cały czas iść w zamierzonym kierunku. Wtedy na pewno osiągniemy upragnione szczęście. Och Kostek, pięknie mówisz- powiedziała Marysia- ale chyba słyszę głosy naszych mam, wołających nas na podwieczorek. Tak, to już ta godzina- odpowiedział chłopiec- chodźmy więc spróbować innego szczęścia- kromki chleba ze śliwkowymi powidłami i ciepłego kakao.

   Kostek i Marysia zrozumieli, co to szczęście. A czy i Wy drodzy Czytelnicy zastanawiacie się nad nim? Pochylacie się nad tą wielką tajemnicą, która czyni nasze życie lepszym?

   Życzę Wam drodzy Czytelnicy, abyście codziennie dostrzegali szczęście w każdej chwili Waszego życia. Abyście je pielęgnowali, jak roślinę w doniczce, która odpowiednio podlewana i kierowana w stronę słońca wydaje piękne kwiaty. I pamiętajcie. To Wy jesteście kowalami własnego losu.