Odszedł premier, nastał premier

   imagesW średniowiecznej Francji słynne były słowa marszałka dworu, który ogłaszając śmierć panującego władcy i wejście na tron nowego,  mówił ,,umarł król, niech żyje król”. Dzisiaj nie jest już konieczne pożegnanie się sprawującego władzę z życiem, aby doszło do zmian. Obecnie, w dobie panującej niemal na całym świecie demokracji dochodzi do nich w sposób bardziej zależny od społeczeństwa- poprzez wybory. Delegowani przez nas przedstawiciele  podejmują  bowiem decyzje istotne dla funkcjonowania państwa. Czy są one zgodne z tym czego oczekują wyborcy? Na to pytanie nie można znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Inaczej patrzymy na to, co dzieje się dookoła nas, gdy jesteśmy zwykłym obywatelem a inaczej gdy jesteśmy posłem czy senatorem i zasiadamy w wygodnym fotelu na Wiejskiej. Ale nie zagłębiajmy się w politykę, bo temat ten jest tak długi jak Wisła i szeroki jak Atlantyk, a nie chcę Czytelników zanudzać swoimi o niej dywagacjami :) .

   Dzisiaj chciałbym zająć się tematem, którym od kilku dni żyje cała Polska- czyli zmianami na szczycie. Jak wszyscy dobrze wiemy ze swoją funkcją pożegnał się Donald Tusk, który został nowym Przewodniczącym Rady Europejskiej. Pierwszy raz w historii III RP, premier zrzekł się swojej funkcji w wyniku awansu na wyższe stanowisko. Jak mówią niektórzy komentatorzy, był to jedyny jak dotąd upadek rządu w górę :) . Władza jest jednak czymś ciągłym i nie ma w niej pustych przebiegów. Dlatego też Prezydent Bronisław Komorowski mianował na nowego Prezesa Rady Ministrów obecną Marszałek Sejmu- Ewę Kopacz- drugą po Hannie Suchockiej i drugą jak do tej pory, od roku 1807 kobietę- premiera. Może w dobie parytetów i równouprawnienia jest to ruch jak najbardziej poprawny. Płeć piękna ma przecież takie sama prawa do dzierżenia władzy jak mężczyźni. I wcale gorzej tego nie robi. Weźmy chociażby za przykład Kleopatrę, carycę Katarzynę II czy obecną kanclerz Niemiec- Angelę Merkel. Skoro jak głosiło propagandowe hasło Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej – ,kobiety na traktory”, dlaczego  nie miałyby one także zasiadać na najwyższych stanowiskach w państwie.

   Jak sama desygnacja pani Kopacz nie budzi we mnie żadnego sprzeciwu, tak wszystko co dzieje się wokół nowo powoływanego rządu już rodzi pewien niesmak. Jak na razie nie wiemy dokładne, kto i na jakim stanowisku zostanie obsadzony. Kto kogo zastąpi, kto zostanie wyrzucony, a kto pozostawiony na piastowanym urzędzie. W mediach tworzone są różne scenariusze, przewijają się znane i nieznane nazwiska, dziennikarze z każdym dniem podgrzewają atmosferę. Podobno w piątek mamy poznać nowy skład rządu. Wtedy się okaże, komu, jaka teka przypadła.

   Gdym to ja miał doradzać nowej pani premier odnośnie powoływania konkretnych osób na ministrów, to miałbym trzy rady. Oto one:

  1. Po pierwsze- do rządu nie powoływałbym ludzi, którzy w obecnej oraz w poprzednich kadencjach mieli jakieś zatargi z prawem- byli podsłuchiwani, nagrywani, zapominali o zegarkach w sprawozdaniach, dawali łapówki, jeździli pod wpływem alkoholu czy robili jakieś szemrane interesy,
  2. Po drugie- nowych stanowisk nie powinni otrzymywać posłowie, którzy wcześniej dzierżyli inne funkcję, na przykład były Minister Finansów nie powinien być nowym Ministrem Spraw Zagranicznych. Nie można przecież znać się na wszystkim,
  3. A po trzecie osoba pretendująca na dane stanowisko powinna być kompetentna w tej dziedzinie, powinna wiedzieć co robi i o czym mówi. Najlepszym rozwiązaniem byłoby obsadzenie na ministerialnych stołkach osób, które są specjalistami w swojej profesji i nie widzą w stanowisku tylko politycznej karty przetargowej. Mamy w Polsce tylu wybitnych ludzi, dlaczego nie mogliby oni decydować o naszej przyszłości. Dla przykładu, gdyby Balcerowicz nie był profesorem ekonomii na stanowisku Ministra Finansów, nasz kraj na pewno nie byłby tam, gdzie jest obecnie.

   Ale czy to, o czym pisze nie jest przypadkiem utopią?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.